„(…) wjechał w niezbyt szeroką ulicę, tak typową dla Pragi, jak ból nerek dla pijaka. Była to ulica o niewyrównanym gabarycie domów, pełna kocich łbów, tanich knajp i kolejarzy z pobliskiego dworca, w jej środku wzosił się szpital kolejowy w nieskazitelnie mikołajewskim stylu; nagie, odrapane ściany kamienic, pełne okien, szczerzyły czarne czeluście bram prowadzących na bogate w szczegóły codziennego życia podwórka, na których plakaty i obwieszczenia sąsiadywały zgodnie ze strojnymi w kolorowe bibułki i papierowe kwiecie ołtarzykami” Leopold Tyrmand
Wartko płynie ten czas. W Muzeum Warszawskiej Pragi byłem ostatnio w… 2022 roku. Tym razem z Synalem. Dzień wcześniej w rodzinnym komplecie odwiedziliśmy ZOO Borysew, teraz w ramach projektu ojciec i syn spędzamy wolne chwile. Relacja poniżej.
Czytaj dalej →