TRENING W ŁAZIENKACH KRÓLEWSKICH

Drzewo pnie się ku niebu. Korzenie dotarły do właściwego źródła wody dzięki czemu można spodziewać się progresu. Pień staje się coraz grubszy przez co jest w stanie utrzymać większą ilość gałęzi. Być może już w przyszłym sezonie pojawią się pierwsze esencjonalne owoce. Uczę się codziennie cierpliwości na nowo. Zwalczam schemat do którego przywykłem, że wyniki chciałbym mieć na już. Tu i teraz. Ciężka praca w połączeniu z czasem, który i tak upłynie muszą przynieść efekty.

Czytaj dalej →

PO MAZURACH

Piątkowy poranek rozpoczynam wybiegiem razem z Championem i nadwornym fotografem 🙂 W trójkę pędzimy w stronę głównej kwatery Hitlera. Gierłoż zostaje zdobyty w pozytywnym, pełnym uśmiechu nastroju. Przecinamy gęstą strukturę lasu. W pewnym momencie mała myszka staje nam na drodze, po czym zwinnym gestem ucieka w zarośla. Słońce jest tak intensywne, że mimo 10 stopni jest nam ciepło. Pokonujemy dystans 11,55 km w czasie 1:20:10.

117

Czytaj dalej →

JEST MOC

Tydzień zamknąłem trzygodzinnym wybieganiem. Przemierzając nowe szlaki biegowe delektowałem się tchnieniem natury oraz rozmyślałem o tym, co dalej… Przy temperaturze 29 stopni w cieniu nie była to prosta sprawa, ale kto powiedział, że będzie łatwo! Było bieganie podczas dużego mrozu, to teraz czas na drugi biegun. Choć muszę uczciwie przyznać, że chciwie szukałem drzew, aby choć przez chwilę skryć się w cieniu, który proponują.

Czytaj dalej →

MOCNY POCZĄTEK TYGODNIA

Nowy tydzień zacząłem z mocny przytupem. Zależało mi na tym, aby złamać kolejne bariery w moim umyśle. Jest sukces… We wtorek wieczorem, mimo piekielnego zmęczenia, udało się zrealizować najdłuższy wybieg jeśli chodzi o czas trwania. Trening odbył się w czasie 2:41:58. Przebiegłem w OWB1 dystans półmaratonu. Average HR 134; HR Max 171. Na 10 km żel na pokrzepienie. Ponadto pokonałem kolejną zaporę stawianą przez umysł. Podczas treningów wybiegłem poza obszar Warszawy. Dziwne uczucie towarzyszyło mi z chwilą minięcia tablicy drogowej.

31

PRZED SIEBIE

Wtorek, mimo wielkiej chęci na zmulanie w domu udałem się na trening. Pokrzepiły mnie słowa Darren’a Hardy: „Największa różnica między tymi, którzy odnoszą sukces, a tymi, którzy tego nie robią, polega na tym, że ci pierwsi gotowi są robić to, czego nie chce się robić tym drugim.”

Czytaj dalej →

WAKACYJNE TRUDY

W sobotę bardzo ciężko zebrać mi się do treningu. Szczerze mówiąc mobilizuję się tylko i wyłącznie dlatego, że Zuza udaje się na jogę, a Champion ma już za sobą zrealizowany trening biegowy – właśnie dlatego lubię otaczać się ludźmi, którzy „ciągną” mnie do góry.

Okazuje się, że jest to jeden z najtrudniejszych treningów. Nie dość, że potworny upał (ponad 30 stopni), to jeszcze dopada mnie kryzys – najpierw walczę z psychiką, aby utrzymać tempo w zakresie BC2, potem borykam się z ciałem, aby dokończyć trening bez przejścia do marszu. Po wszystkim jestem tak zaorany, że pod natrysk wbijam się w pełnym rynsztunku. Proporcjonalnie do zmęczenia odczuwam dumę, że nie dałem się złamać…

512