Drzewo pnie się ku niebu. Korzenie dotarły do właściwego źródła wody dzięki czemu można spodziewać się progresu. Pień staje się coraz grubszy przez co jest w stanie utrzymać większą ilość gałęzi. Być może już w przyszłym sezonie pojawią się pierwsze esencjonalne owoce. Uczę się codziennie cierpliwości na nowo. Zwalczam schemat do którego przywykłem, że wyniki chciałbym mieć na już. Tu i teraz. Ciężka praca w połączeniu z czasem, który i tak upłynie muszą przynieść efekty.
Miesięczne archiwum: czerwiec 2016
SIŁA PŁYNĄCA ZE SPOŁECZNOŚCI
„Po każdym dniu trzeba postawić kropkę, odwrócić kartkę i zaczynać na nowo” Phil Bosmans
Inspirujące są działania ludzi, którzy mnie otaczają. Poczynania osób, które chcą iść pod prąd. Jednostek, które zrozumiały, że warto dokonać zmian w swoim obecnym życiu, by móc mówić w przyszłości o życiu o większym znaczeniu. Za każdym razem dostaję intensywny, pozytywny impuls z chwilą, gdy mój sąsiados Krzychu L. udaje się na siłkę, aby z mocnym akcentem zainicjować dzień. Ja do tej pory nie jestem w stanie zmobilizować się do tego, aby realizować treningi z samego rana, stąd też chylę czoła.
ZNÓW NASTAŁY POMYŚLNE WIATRY
Pierwszy po półmaratonie wybieg treningowy niezmiernie ciężko było zainicjować. Buntowały się przede wszystkim mięśnie. Nie mniej jednak nie odpuściłem, oswoiłem się z bólem i po 3 km bieg stał się nawet przyjemny. Udało się wygrać drobną potyczkę z własnym umysłem. Dystans 10,07 km, przy hr average 156. Trochę zbyt wysokie tętno przy tak delikatnym tempie, ale zrzucam to na karby zmęczenia po ostatnich zawodach.
PEŁNY ROK ZATOCZYŁ KRĄG
Niebywałą satysfakcję i dumę z własnych poczynań odczułem w poniedziałek rano schodząc do garażu. Dotkliwy ból, który przeszywał mięśnie z każdym pokonywanym stopniem wyzwalał banana na mojej gębie. Mimochodem w myślach powróciłem do czasów szkoły średniej, kiedy to po zajęciach, gdzie ćwiczone były tańce górali podhalańskich, po schodach schodziło się tyłem. Pozostaje szybka regeneracja i działamy dalej. Do maratonu coraz bliżej…
WRACAJĄC DO RZECZYWISTOŚCI
W poniedziałek rano czuję się jakbym dostał porządnie obuchem w głowę. Totalne zawirowania świadomości związane z powrotem do codzienności. Trzeba szybko wskoczyć na odpowiednie tryby, aby dogonić poczucie harmonii.
PO MAZURACH
Piątkowy poranek rozpoczynam wybiegiem razem z Championem i nadwornym fotografem 🙂 W trójkę pędzimy w stronę głównej kwatery Hitlera. Gierłoż zostaje zdobyty w pozytywnym, pełnym uśmiechu nastroju. Przecinamy gęstą strukturę lasu. W pewnym momencie mała myszka staje nam na drodze, po czym zwinnym gestem ucieka w zarośla. Słońce jest tak intensywne, że mimo 10 stopni jest nam ciepło. Pokonujemy dystans 11,55 km w czasie 1:20:10.
ROWEROWO
Skąd wynika moja codzienna dyscyplina? Z pełną mocą dotarło do mnie, że najzwyczajniej w świecie nie stać mnie na tracenie okazji. Odpowiedzialność nie pozwala mi na to, abym bym chory czy słabowity bowiem muszę egzystować w biznesie, aby mieć z czego pokrywać zobowiązania i dzięki temu spokojnie spać w nocy. Stąd tak intensywna uwaga w odniesieniu do aktywności ruchowej oraz żywności funkcjonalnej. Świadomość = wzięcie odpowiedzialności we własne ręce. Wymówki się skończyły!!! Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że sprawia mi to autentyczną przyjemność. Jestem fanem idei, która zaczęła buzować w moich żyłach. Fanem bycia prekursorem na drodze ku lepszej przyszłości. Pełnej radości, a przede wszystkim zdrowia. Ponadto, jak stwierdził Maxwell Maltz: „Niska samoocena jest, jak jazda przez życie z zaciągniętym hamulcem.” Poczucie mocy sprawia, że niezmiennie czuję się, jak młody bóg.
CZAS NA NIECO REFLEKSJI
Rozpocząłem swój okres wakacyjny. Jest to doskonały moment na głęboki oddech i zajęcie się wyłącznie własnymi sprawami. Odpoczywam od biznesów. Nastał czas na nieco refleksji.
PRZYGODA ACH PRZYGODA W SPORTOWYM WARIANCIE
Moje zamiłowanie do przygody uzmysłowiło mi, że zawsze chciałem od życia czegoś więcej. Nigdy nie interesowała mnie wyłącznie szara rzeczywistość. Emocje związane z odkrywaniem inicjowały powstawanie endorfin. Poszukiwanie nowych dróg, niezbadanych szlaków, nie odkrytych budowli czy też własnych możliwości, powodowało, że zaczynałem dynamiczniej posuwać się do przodu. Poznawanie odmiennych horyzontów przygotowywało mnie do kolejnych wyzwań. Modelowało mi umysł niczym plastelinę, aż do teraz – do chwili uzyskania świadomości. Im dłużej się nad tym zastanawiam, w tym większy wpadam podziw jeśli chodzi o możliwości ludzkiego ciała i umysłu. I chcę… więcej!!! „Jak fale morskie ku piaszczystym brzegom, tak nasze chwile dążą ku końcowi.” William Shakespeare. Stąd też warto podjąć działanie…
Czytaj dalej
PÓŁMETEK OKRESU WAKACYJNEGO
Nie chowam głowy w piasek niczym struś. W świadomy sposób biorę odpowiedzialność w swoje ręce. Obserwując otoczenie wyciągam wnioski i podejmuję działanie. Najwyższa pora. Czas płynie nieubłaganie.
Czytaj dalej

