MAJÓWKA 2020

Miarą twojej pasji jest siła nadziei, jaką zachowujesz w obliczu najpoważniejszych przeciwieństw losuZig Ziglar

Poza moim wszelkim wyobrażeniem jest spędzenie weekendu majowego w domu. Koczowniczy głos rozlega w głowie niczym dzwon pchając mnie na szlak…
Czas …
na oddech,
na refleksję,
na zrozumienie,
na oderwanie się od destrukcyjnej korona atmosfery,
na odcięcie się od rzeczywistości,
na intensywne bycie Razem,
na dotyk natury,
na bycie szczęśliwym,
na radosną nutę w podróży.
Po prostu czas w pełni tylko dla nas.

Trasa w skrócie:
Długość: 346 km
Czas podróży: 7 dni
Początek i koniec: Warszawa, Wilanów zone
Przebieg trasy: Zakręt – Wola Ducka – Kołbiel – Głupianka – Sufczyn – Kołbiel – Garwolin – Sulbiny – Ruda Talubska – Izdebno-Kolonia – Łaskarzew – Podzamcze – Maciejowice – Łaskarzew – Izdebno-Kolonia – Ruda Talubska – Garwolin – Stoczek Łukowski – Jata – Zastawie – Gózd – Ogniwo – Wandów – Żelechów – Gończyce – Gąsów – Stary Pilczyn – Łaskarzew – Izdebno-Kolona – Aleksandrów – Stary Żabieniec – Cyganówka – Sobienie-Jeziory – Dziecinów – Kosumce – Ostrówek – Góra Kalwaria – Konstancin-Jeziorna

Pegaz dziarsko rusza przed siebie. Los tak pokierował naszymi ścieżkami, że drugi rok z rzędu weekend majowy spędzamy w mojej oazie spokoju. Przekładamy wcześniej zaplanowaną trasę na „zdrowsze czasy”. W końcu jeśli nie możesz zrealizować tego, co pierwotnie zakładałeś pora na PLAN B.

W drodze na rancho zwiedzamy intrygujące miejsce. Inspiracja do odwiedzenia tej osady przyszła od mojego Klienta biznesowego w trakcie jednej z naszych licznych „turystycznych rozmów”. 🙂 Głupianka – bo o niej mowa – wieś sama w sobie nie zachwyca niczym nadzwyczajnym. Nie mniej jednak stojąca tu kapliczka, a w zasadzie miejsce, w którym została ustawiona (w szczerym polu), skrywa ciekawą historię. Współczesna budowla znajduje się bowiem na wydmie, na której to istniał ogromny głaz granitowy. Wiąże się z pradawnym miejscem pogańskiego kultu Słowian

Aby tu dotrzeć dojechaliśmy samochodem do miejsca, gdzie skończył się asfalt, a piaszczysta droga uniemożliwiała dalsze przemieszczanie się Pegazem. Następnie krótki spacer. Dochodząc do samej Kapliczki Świętej Anny na Joście przyśpiesza bicie serca (stosunkowo łatwo tutaj trafić: znajduje się blisko żółtego szlaku turystycznego. Oznaczenie na mapie Gooogle też jest w porządku). Czuć aurę miejsca.

W okresie równonocy wiosennej mieszkańcy wspomnianej Głupianki przynosili jedzenie i pieniądze, które składali w ofierze na kamieniu. Zabierane były one następnie przez biedaków. Joście – uważane za święte miejsce zostało wyeliminowane przez księdza proboszcza, który kazał wysadzić w powietrze głaz (uwaga mamy rok 1906) a z jego części zbudować schody w kołbielskiej parafii. Tym sposobem miał skłonić wiernych do zaniechania dotychczasowych praktyk. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych rezultatów bowiem okoliczna ludność pielgrzymowała nieustannie do kamienia. W zasadzie do jego resztek… Śpiewając uroczyste pieśni, odmawiając litanię, całując kamień kontynuowali dawne pogańskie rytuały. Wychodzi na to, że ksiądz proboszcz nie uzyskał tego, co chciał. W zmodyfikowanej formie, nie mniej jednak jeszcze w latach 50-tych XX wieku Joście wciąż wpisane było w życie tutejszej społeczności (więcej informacji tutaj).

Do dziś odprawiana jest msza…
I jak się okazuje nie tylko…
Mamy XXI wiek, nieprawdopodobna historia…
Słowiański duch nieustannie drzemie w narodzie…

Kolejne małe marzenie zostało spełnione. Żywy ogień zaspokaja mą pierwotną naturę. Czas kwarantanny dodatkowo uzmysłowił mi, że należy cieszyć się każdą, choćby najmniejszą rzeczą. Zatem, pyszna chrupiąca kiełbaska prosto z ogniska. Debiut w tym sezonie.

Kwarantanna dała nam czas. Czas, który możemy zainwestować w to, co kochamy. Czas, który jest równy dla nas wszystkich. Bez względu na wymiar i płaszczyznę jego postrzegania. Warto czerpać pełnymi garściami…

Spokojnie, leniwie, w pewnym sensie wraz z rytmem przyrody chłonę przemijające chwile. Delektuję się pięknem otaczającego mnie świata. Procesem wzrostu, który rozgrywa się na moich oczach.

Debiutujemy z pierwszymi ogórkami małosolnymi własnej roboty.

Prawdziwie bogactwo jest w nas.
To, co dajemy Bliskim stanowi nasze jestestwo.
Wyraża piękno, którym przyszło nam dysponować.
My, właśnie my kreujemy tą rzeczywistość
i decydujemy o jakości naszego życia.

Kolejna koncepcja jedzeniowa na tapecie. 🙂

Bez tego ciężko wyobrazić sobie sezon grillowy. Totalna klasyka w naszym wydaniu. 🙂 🙂 🙂

Wiosenna burza za nami. Działkowe życie toczy się własnym torem. Nie ważne tempo, istotne, aby cały czas przemieszczać się do przodu.

Piękno nowego życia jest nieprawdopodobne. Niezmiernie cieszę się na najbliższe chwile, które będą rozgrywać się w naszej Rodzinie. Będzie wesoło. Będzie podwójnie. Będzie wspaniale…

Pora pokazać Adasiowi kolejne wspaniałości naszej cudownej Polski. Zaczynamy od Podzamcza. Znajduje się tam Pałac Zamoyskich wybudowany w miejscu szesnastowiecznego zamku. Budowę zainicjował Stanisław Kostka Zamoyski według projektu Fryderyka Alberta Lessla. W 1926 roku urodził się tutaj Ferdynand Maria Sycylijski z dynastii Burbonów (książę Castro) – pretendent do tronu Królestwa Obojga Sycylii.

Podążając szlakiem naszej historii zaznajamiamy Adasia z Tadeuszem Kościuszką. Tuż za nami rośnie lipa, która pamięta czasy, gdy opatrywany był pod nią Kościuszko podczas bitwy pod Maciejowicami 10.10.1794 (do czasu obecnych, jak wyczytaliśmy na tamtejszej tablicy, pozostały martwe fragmenty pnia, a to, co widzimy współcześnie to odrosty). Tuż obok postawiono także tablicę upamiętniającą miejsce ostatniego boju naczelnika narodu polskiego.

Przechadzamy się po okolicznym parku, by natknąć się jeszcze na ruiny stajni wybudowanej w stylu zamku obronnego z basztą. Szkoda, że wszystko popada w ruinę. W zasadzie miejsce dla wytrawnych koneserów. Przyjazd wyłącznie w to miejsce niestety mija się z celem. W mojej opinii warto odwiedzić jedynie jako punkt przelotowy. Krótki postój na rozprostowanie nóg i obejrzenie, jakby nie było ciekawego miejsca z własną historią.

Ruszając w stronę Maciejowic mijamy Pomnik Kosynierów. Zawiera on napis: „1794-1974 w hołdzie Tadeuszowi Kościuszce Naczelnikowi narodu i jego żołnierzom”.

Podjeżdżamy także na rynek do Maciejowic. W tle Pegaza pomnik upamiętniający Tadeusza Kościuszkę i jego żołnierzy.

Takich gości uwielbiam witać. 100% naturalizmu. Samiec dzięcioła dużego postukał rytmicznie w naszą śliwkę.

Najważniejsza jest permanentna radość z trwającej właśnie chwili. Życie jest zbyt piękne, aby trwonić czas na negatywne emocje.

Pełna ekscytacja, gdy w polu widzenia pojawia się coś nowego. Tym razem chłoniemy życie wiejskie.

Kierujemy się w stronę totalnej dziczy. Odwiedzamy jeden z najstarszych rezerwatów w Polsce (założony już w 1933 roku).

Podążamy tutejszą ścieżką przyrodniczo-historyczną. Rezerwat Jata to ostoja nie tylko zwierząt i roślin, ale również w trudnych czasach ukrywali się tutaj ludzie podczas najazdów Jadźwingów, Żmudzinów, Litwinów i Tatarów. Bohater Powstania Styczniowego ks. Stanisław Brzuska przeczekiwał tutaj ze swoimi powstańcami. Las dawał schronienie podczas I wojny światowej, jak również w trakcie okupacji niemieckiej w latach 1939 – 1944. Działały tu oddziały Armii Krajowej i Narodowe Siły Zbrojne.

Borsuk wzburza wiele emocji u Adasia.

W duszy każdego z nas drzemie wilk.

A dzik, jak to dzik. Dzik jest dziki, dzik jest zły…

Czerwony pomnik” jest świadkiem trudnej historii Polski w okresie 1944 – 1989. Wykonany z czerwonego piaskowca przywiezionego z Gór Świętokrzyskich.

Udajemy się do miejsca odpoczynku nad zbiornikiem wodnym 🙂

Docieramy do serca rezerwatu po czym kierujemy swe kroki w stronę Pegaza. Doskonałe miejsce, by zawitać w nim całą Rodziną i fantastycznie spędzić czas pośród wspaniałej natury.

Przetrwał. Rośnie. Dąbek Adaś pnie się stopniowo ku górze.

Nie obeszło się bez należytego pożegnania „żywego ognia”.

Odwiedzonych miejsc przybywa. Projekt Śladami małych stóp nabiera tempa. Nasz mały Podróżnik w trasie czuje się coraz lepiej. Wydaje się rozwijać żagle, co tylko mnie cieszy.

Pora wrócić do realnego świata i zatopić się w codzienności, by w pełni odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Rzeczywistości, która już jest inna a będzie się jeszcze przeobrażać.

Siląc się na wstępne podsumowanie okresu kwarantanny:
może to właśnie czas, by podjąć refleksję na temat tego co zyskaliśmy? Zamiast nieustannie rozprawiać o tym co straciliśmy?
Czy do tej pory drabina oparta była o właściwą ścianę?
Czy pogoń za uciekającą chwilą była rzeczywiście warta swej ceny?
Wiele pytań rodzi się w umyśle.
A jeszcze więcej odpowiedzi.
Przekręcam głowę i spoglądam w bok…
Patrzę, jak cieszy się życiem.
Jakim spokojem epatuje.
Spowalniam oddech i skupiam się na życiu.
Na rozgrywającej się właśnie chwili.
Dziękuję za to co mam.
Działamy Działamy dalej

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

2 myśli w temacie “MAJÓWKA 2020

  1. Pingback: SOBOTNIA WYCIECZKA | Inspirując do działania...

  2. Pingback: GRÓB "KASZTANKI" | Inspirując do działania...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *