W STRONĘ PŁOCKA

Przez ból ciało oczyszcza się ze słabościDean Karnazes

Spodobało nam się podczas lipcowego, męskiego kręcenia korbą w związku z czym postanowiliśmy powtórzyć wspólne wojaże. Po piątkowej rozgrzewce, tym razem kierujemy się na północny zachód – do historycznego serca Mazowsza. Czas wyzwolić nieco endorfin dla własnego zdrowia psychicznego (startujemy, jest sobota około 6:30). Relacja poniżej.

Kompromis dobrej przygody z padającym deszczem. Przymusowy postój w Brochowie na zmianę ubrania (ostatnio miałem przyjemność zwiedzać tę okolicę z Zuzą i Adasiem) 🙂 🙂 🙂

Pierwszego dnia wyprawy w głównej mierze skupiamy się na kręceniu korbą, pośród pięknych okoliczności przyrody i mazowieckiej wsi. Często pedałując w sąsiedztwie Wisły.

SKANSEN OSADNICTWA NADWIŚLAŃSKIEGO

Ciekawe miejsce, które wyłoniło się na naszej trasie niemalże znikąd.

Fantastycznie spędzony czas w towarzystwie Pani przewodnik, która zaserwowała nam podróż w czasie. To właśnie tutaj dowiaduję się np., że odwiedzany kilka dni wcześniej drewniak na Saskiej Kępie stanowi spuściznę po Olendrach, którzy zawędrowali aż do Warszawy. Ochoczo wkraczamy do Skansenu Osadnictwa Nadwiślańskiego.

Patrząc na rozwiązania Olendrów zastosowane przez nich w codziennym życiu daje się odczuć głębokie zrozumienie i szacunek dla otaczającej ich przyrody. Owocuje to fenomenalnym wykorzystaniem zasobów naturalnych tam, gdzie inni ich nie dostrzegają. Okazuje się, że z Wisłą naprawdę można żyć w symbiozie.

W sezonie wakacyjnym ochoczo odwiedziliśmy także szkołę. 🙂 🙂 🙂

Nie mogło obejść się bez pamiątkowego wpisu.

Czas na biwakowanie. Czysta poezja, gdy człowiek jest w drodze i finalnie trafia w ramiona natury. Tym razem stawiam na Pole namiotowe u Kazika. Przyjemny i pomocny personel. Sanitariaty zaledwie poprawne (obowiązkowo trzeba pamiętać o własnym papierze toaletowym). Na terenie bar z opcją fast food (nie korzystałem więc nie wypowiem się na temat smaku). Zimne piwerko. Możliwość rozbicia się nad wodą. Na terenie rosną drzewa zatem można skryć się w cieniu. Dobre miejsce na punkt przelotowy podczas wyprawy (zapłaciłem za noc w namiocie 19 zł). Dłuższy pobyt raczej bez szału. Fajne jezioro dla dzieciaków bo długo jest płytko.

Pobyt na polu namiotowym w charakterze realizacji mini marzeń. Rozbicie się blisko wody, kolacja w biwakowej formie czy też śniadanie z konserwą. Pięknie… I nie przeszkadza nawet poranny deszcz. Wsłuchuję się w spadające krople i chłonę spokój.

Budzi się nowy dzień. Przed nami otwiera się spektrum możliwości, jakie ofiaruje los. Życie jest piękne. Grunt to kwestia pozytywnego nastawienia.

PŁOCK

Drugi dzień to właściwy cel naszej wyprawy – Płock, należący do najstarszych i najważniejszych ośrodków miejskich w Polsce. W średniowieczu gród był główną rezydencją monarszą w kraju. Zaczynamy zwiedzanie z rowerowej perspektywy. Nie zapominam rzecz jasna o Szlaku Chopina. Fryderyk w 1827 roku zatrzymał się w Płocku podczas wycieczki do Gdańska. Zwiedzał miasto wraz z hrabią Ksawerym Zboińskim. Podążamy m.in. jego śladami.

Zwracamy także uwagę na akcenty związane z Bitwą Warszawską 1920 roku. Heroizm mieszkańców Płocka odegrał dużą rolę w powstrzymaniu fali bolszewizmu. Ludność, głównie cywilna, ponosząc dotkliwe straty całym sercem broniła Ojczyzny. Dlatego w dniu 10 kwietnia 1921 roku miasto zostało odznaczone Krzyżem Walecznych przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Za nami Ratusz – zbudowany w latach 20-stych XIX wieku.

Wzgórze Tumskie – najstarsza część miasta. Wyodrębnione z linii nadwiślańskiej skarpy. Układ urbanistyczny zachował się niemalże w niezmienionej formie przez ponad 800 lat. Figuruje jako Pomnik historii. Pierwsze kroki kierujemy do Bazyliki Katedralnej Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny – obowiązkowe miejsce na liście miejsc do odwiedzenia podczas wizyty w Płocku. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż w kruchcie na lewej ścianie znajduje się tablica upamiętniająca Marszałka Piłsudskiego.

Miejsce spoczynku dwóch władców Polski. Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego. Czuć soczysty powiew naszej historii…

Zamek książąt mazowieckich wzniesiony na początku XIV wieku przez Bolesława II mazowieckiego i rozbudowany przez Kazimierza Wielkiego. Jak wiele warowni w Polsce dotknięty licznymi historycznymi wydarzeniami, łącznie z osunięciem się skarpy, stąd do dziś widzimy jedynie pozostałości. Aczkolwiek warte uwagi.

Tutaj mieszkał Jan Paweł II podczas wizyty w Płocku.

Pomnik Bolesława Krzywoustego, także nie umknął mojej uwadze. Ciekawa forma przedstawienia tego władcy.

Spotkanie z Tadeuszem Mazowieckim.

Przejąłem schedę po Tomaszu. Jest przygoda. I to podwójnie… Najpierw w Brochowie pod kościołem, potem w Płocku na Wzgórzu Tumskim.

Pora wrócić do domu. Nim skierujemy swój wzrok w stronę Stolicy odwiedzamy Pomnik Harcerzy poległych w sierpniu 1920 roku, który usytuowany jest na zapleczu dworca PKP. Samo dojście w miejsce, w którym się znajduje wymagało kreatywności, a jeszcze motyw z nadciągającą burzą tylko dodawał pikanterii…

Pobyt w Płocku z pewnością musiał inspirująco oddziaływać na romantyczny pierwiastek duszy Chopina. Miasto ma swój specyficzny urok. Interesująco odkrywało się jego turystyczne sekrety. Wsiadamy w pociąg i z mega pozytywną energią w drogę. Przypomina mi się ostatni taki powrót. Wówczas nieco dalej bowiem z Augustowa 🙂 A i wody w Wiśle od tego czasu nieco upłynęło… Generalnie rzecz biorąc owocnie i satysfakcjonująco zapisane weekendowe chwile (w ostatni weekend sierpnia nieco pokręcone korbą, finalnie wyszło 200 km). W głowie już rodzą się plany, że na takie wojaże będę zabierał ze sobą Adasia. Kręcenie korbą oferuje całkowicie odmienną formę obcowania z otaczającym nas światem, z nieocenionym wariantem bezpośredniego obcowania z naturą. Działamy Działamy dalej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *