PIERWSZE MĘSKIE KRĘCENIE W 2021

Swoich najgłębszych przekonań nie potrafisz ująć słowami albo rozumowo uzasadnić – pochodzą bowiem nie ze świadomości, ale z podświadomości. To ona mówi do ciebie głosem intuicji, impulsu, przeczucia, instynktownej potrzeby i twórczej idei. Coś ciągle domaga się, abyś szedł naprzód, osiągał coraz to nowe cele, wznosił się na coraz śmielsze wyżynyJoseph Murphy

Projekt męskiego kręcenia korbą ujrzał światło dzienne w lipcu 2020 roku. Na pierwszy ogień poszedł wyjazd do Treblinki. Było fajnie stąd też jeszcze tego samego roku, w ostatni weekend sierpnia zakręciliśmy w stronę najstarszego miasta na Mazowszu. 🙂 Tym razem, wcześnie rano w sobotę wsiadamy w pociąg na stacji Warszawa Zachodnia i lecimy do… Radomia. Tak, czuję już ten dreszczyk emocji. A na licu pojawia się uśmiech od ucha do ucha. 🙂 🙂 🙂 W toku pierwsze męskie weekendowe kręcenie korbą w 2021 roku. Co z tego, że prognoza pogody nie zachęca… Liczy się nasze nastawienie i determinacja do osiągnięcia założonego celu. Relacja poniżej.

Nowy pejzaż, tym razem z perspektywy PKP. Klasycznie podróż pociągiem niezmiennie mnie ekscytuje. W moim wydaniu to całkowita frajda. Ucieczka od rutyny. Odświeżenie jednego z kolorów na mojej życiowej palecie barw. Podsycanie ognia, by nie przygasła iskra w oku.

Męski weekend stanowi idealną okazję do zaliczenia kolejnego grodziska na Mazowszu (tym samym to już 13 odwiedzona średniowieczna fortyfikacja). Na naszym szlaku pojawia się „Piotrówka” – kolebka dzisiejszego Radomia. Gród powstał w 2 połowie X wieku z inicjatywy władców pierwszego państwa piastowskiego jako ośrodek administracji i kontroli nowych terenów. Także, jeśli nie przede wszystkim, w celu strzeżenia brodu na rzece Mlecznej na skrzyżowaniu szlaków handlowych wiodących z Małopolski na Mazowsze i przez Lublin na Ruś. Gród miał kształt zbliżony do koła, otoczony był fosą zasilaną wodą ze źródeł, której brzegi umocnione zostały konstrukcjami skrzyń wypełnionych gliną, a wał pierścienia obronnego miał 11 m szerokości u podstawy oraz około 8–9 m wysokości i wzmocniony był okładziną z kamieni polnych. Do grodu prowadziła droga przez bagnisko, wymoszczona balami dębowymi.

Na naszej turystycznej liście pojawia się także Skansen Wsi Radomskiej – startujemy od wątku związanego z podróżą w czasie. Przechadzając się po muzeum oddycham minioną epoką. W dodatku tym jej wymiarem, który nie może samodzielnie egzystować bez natury. Penetrujemy obszar ponad 30 hektarów oglądając 80 obiektów dawnego budownictwa wiejskiego.

Doskonałe miejsce na spędzenie wolnego dnia. Jest gdzie pospacerować w atmosferze wyciszenia, refleksji na temat czasów minionych. Śmiało można udać się całą rodziną. Miejsce przystosowane do zwiedzania z dziećmi. Do tego ciekawe ekspozycje wewnątrz zabudowań.

Magiczna kraina wiatraków… Piotruś Pan podąża ku Nibylandii.

Inspirujące klimaty zabudowy dworkowej.

Muzeum skrywa nawet ciekawe traktory. Ludzka pomysłowość nie zna granic.

Skoro były młyny wietrzne, musiał się pojawić także drewniany młyn wodny.

Po owocnym zwiedzaniu skansenu pora ruszać w drogę. Pozytywnie zaskakuje mnie nie tylko infrastruktura rowerowa w Radomiu, ale Jedlnia Letnisko, a zwłaszcza Zalew Siczki.

Powiało kolejnym historycznym wątkiem. Na naszej podróżniczej mapie pojawia się haniebny motyw wiążący się z bestialskimi mordami żołnierzy niemieckich w trakcie ostatniej wojny. Zatrzymujemy się w Rezerwacie Przyrody Jedlnia, na terenie którego znajdują się mogiły zakładników pomordowanych przez hitlerowców podczas II wojny światowej.

Pora skupić się przede wszystkim na własnych jednośladach. Kręcimy przez Kozienicki Park Krajobrazowy, aby docelowo dojechać do Kozienic – do naszej bazy noclegowej.  Po raz kolejny Kozienicki Park Krajobrazowy raczy me oczy.

Ładujemy akumulatory w Pionkach, w miejscu Sami swoi.

Dzień coraz dłuższy, w związku z czym przed udaniem się do bazy noclegowej najpierw zwiedzamy. Jako pierwszy naszym podróżniczym łupem pada zespół pałacowy z XVIII wieku wzniesiony został według projektu Franciszka Placidego dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Zniszczony w większości przez Niemców. Obecne budynki nawiązują jedynie do dawnego założenia pałacowo-ogrodowego.

Kolumna z XVI w upamiętniająca miejsce narodzin króla Zygmunta I Starego. Jest to najstarszy świecki pomnik w Polsce (powstał dużo wcześniej niż warszawska Kolumna Zygmunta).

Kościół Świętego Krzyża powstał w latach 1868-69.

Tym razem nocujemy w domku na Campingu nr 74. Kemping, jak dla mnie ma charakter wyłącznie sypialni przelotowej w trasie podczas męskich rowerowych eskapad, z Rodziną bym tu nie przyjechał. Usytuowany ładnie, przesympatyczny personel, nie mniej jednak nie wyobrażam sobie tutaj dłuższego wypoczynku. Sam domek w porządku (zdecydowaliśmy się na wariant „po odświeżeniu”; 140 zł za noc), nie mniej jednak daleka droga do sanitariatów, tam letnia woda. Kemping „otwarty na wszystkich”. Malowniczość terenu weekendową porą skupia okolicznych mieszkańców, a to zdecydowanie nie sprzyja wypoczynkowi w duchu kempingowym.

Skoro sezon grillowy w toku nie odmówiliśmy sobie tej przyjemności. Wyjazd sprzyja rozmowom i planowaniu. Za rok chcę już wziąć ze sobą Dziedzica… Taki mam plan!!!

Spanie na kempingu, nawet w domku, daje mi satysfakcjonujące poczucie bliskości z naturą. Aromatyczny spokój poranka…

Jak tylko pojawiają się sprzyjające okoliczności… sięgam po konserwę turystyczną. 🙂 To nie tylko wspomnienie szczenięcych lat, ale i swoisty fetysz kulinarny, klasyk wyprawowy. 🙂 🙂 🙂 A w doborowym towarzystwie smakuje po prostu wykwintnie.

W niedzielę, w stronę domu, podążamy Bursztynowym Szlakiem Rowerowym Greenways (jego fragmentem). Na naszej drodze wyłania się druga co do wielkości elektrownia węglowa w Polsce. Monumentalność konstrukcji niewątpliwie robi wrażenie. Zasmucają jednak fakty, w raporcie WWF z 10.05.2007 została uznana za jedną z 4 elektrowni emitujących największe względne ilości gazów cieplarnianych do atmosfery w Polsce oraz 19. w Europie (Źródło).

Nieprawdopodobne klimaty małych, wiejskich sklepików.

Tuż przed samą Warką nie tylko urzekające widoki… zamordowali nas Hitlerowcy ale nie śpimy. Oczami tego kamienia na was żywych patrzymy...

W weekend pokręcone spokojnie (finalnie wyszło nieco ponad 185 km), ale z dużym dodatkiem pozytywnej energii no i rzecz jasna z pełną paletą turystycznych atrakcji. Dziękuję Panowie. Z Wami jeszcze bardziej wykrystalizował się smak marzeń.

Pojawił się także czas na refleksje. Czas refleksji spędzony w plenerze, uwalniając endorfiny. Pęd ostatnich wydarzeń daje mi sporo do myślenia. Budujesz relacje od kilkunastu lat. Pielęgnujesz je, smakujesz dorodne owoce, a nagle okazuje się, że drzewo uschło. Niespodziewanie. A w Twoim sercu powstaje pustka. Rodzi się także refleksja, że nastał czas pożegnań z ludźmi, którzy Cię inspirowali do działania na różnych płaszczyznach. Dobitnie uzmysławiam sobie, że w moim życiu rozpoczął się nowy rozdział. Inspiruję Syna, by w mądry sposób raczył się darem życia, który otrzymał. W końcu niezbadane są koleje naszego losu.

Sam także przechodzę do realizacji własnych marzeń bowiem wskazówki zegara bezlitośnie przesuwają się w stronę bezkresu. W otchłań, w której pozostaje jedynie miejsce na pamięć. Jednym z moich marzeń jest, by Adaś nie zatracił wewnętrznej pogody ducha, a uśmiech nie zniknął z jego lica, by mógł zawsze obdarzać innych pozytywną energią. Wydarzenia z otaczającej mnie rzeczywistości są formą lekcji. Nauki, z której wynika, by od czasu do czasu przystanąć. Zatrzymać się. Pomyśleć. Poczuć wdzięczność za to, co mam. Skupić się na tym, co w życiu jest naprawdę ważne. Pozostawiam ciepłą myśl o tych, którzy odeszli i powoli ruszam. W końcu otaczająca mnie rzeczywistość pędzi dalej. Mimo wszystko nie mogę wypaść. Nie teraz. Nie teraz, gdy jest tak wiele do zrobienia w projekcie wiążącym się z moim największym marzeniem!!!

Wracając na koniec do męskiego kręcenia korbą, w obecnym sezonie rowerowym z pewnością pojawią się jeszcze tego typu eskapady rowerowe. Działamy Działamy dalej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *