PÓŁNOCNE SZLAKI POLSKI

Postrzegane przez nas granice możliwości czy wytrzymałości są tylko skutkiem doświadczeńDave Mackey

Na takie momenty w życiu warto czekać.
Odliczać sekundy, kiedy wskazówka zegara dotrze do wyznaczonego miejsca.
Oddycham pełną piersią.
Żyję totalnie.
Jestem tu i teraz!!!
Zapraszam Cię w kolejną podróż.

Najwyższy czas zaprząc do działania siłę własnych mięśni. Ochoczo powracamy na nasz jednoślad. Do zaatakowania mamy kolejny etap związany z projektem Dookoła Polski. Tym razem pociągiem jedziemy do Trójmiasta. Z samego rańca pora wystartować z pierwszym etapem właściwej podróży. Naturalnie rzecz biorąc na dworzec dojeżdżamy za pomocą siły własnych mięśni, mimo że pora jest bardzo wczesna.

Trasa w skrócie:
Długość: przejechane rowerem 586 km; do tego pociąg 616 km
Czas podróży: 9 dni
Początek i koniec: Warszawa, Wilanów zone
Termin: 28.04-06.05.2018
Przebieg trasy: Gdańsk – Elbląg – Frombork – Braniewo – Gronowo – Żelazna Góra – Stega Mała – Górowo Iławeckie – Dwórzno – Bartoszyce – Sępopol – Kałmy – Korsze – Barciany – Srokowo – Węgorzewo – Stryjówka Budry – Gołdap – Barcie – Stańczyki – Wiżajny – Rutka Tartak – Szypliszki – Becejły – Jeleniewo – Suwałki – Wigierski Park Narodowy – Augustów

Etap 1: Sobota 28 kwiecień, Gdańsk – Przejazdowo – Wiślinka – Trzcinisko – Błotnik – Żuławki – Wiśniówka – Tujsk – Kępki – Elbląg 78 km

Z Gdańska startujemy z właściwym kręceniem.

Tujsk – klimatyczna wioska na obszarze Żuław Wiślanych. Koniecznie trzeba było zrealizować krótki postój na uzupełnienie witamin.

Wizytę w Elblągu rozpoczynam od restauracji Strzecha.

Pierwsza nazwa miejscowości – Truso – została nadana przez Prusów. Od XIII wieku już jako Elbląg. Elbląska starówka w 80% została zniszczona w trakcie II wojny światowej.

Brama targowa z 1309 roku, pozostałości murów miejskich.

Zespół dawnego zamku, podzamcze. Do czasów obecnych zachowały się pozostałości północnego podzamcza, w tym piwnice, XIV wieczny browar, fragment murów i baszty. Na piwnicach zachodniego skrzydła zamku znajduje się budynek z 1521 posiadający skromne, renesansowe formy.

Fajna traska, a brak asfaltu i przemierzanie po nieutwardzonych nawierzchniach wynagrodzone zostały poprzez jazdę pośród wspaniałych osobliwości przyrody. Kilka kropel deszczu, które się pojawiło nie ostudziło naszego entuzjazmu.

Pierwszy nocleg na trasie spędziliśmy w Hotelu Elko. Prawie darmo (30 zł/osoba) można przespać się i powspominać studenckie czasy. Najważniejsze, że jest gdzie świętować pokonanie pierwszego etapu.

Etap 2: Niedziela 29 kwiecień, Elbląg – Łęcze – Połoniny – Suchacz – Tolkmicko – Pogrodzie – Frombork – Prętki – Braniewo 61 km

Bażantarnia (zabytkowy park leśny) – w związku z mocno napiętym grafikiem tylko powierzchownie zaznajomiliśmy się z tym miejscem. Obszar ten stanowił jedynie furtkę do wkroczenia na teren Parku Krajobrazowego Wysoczyzny Elbląskiej.

Malownicza trasa, zwłaszcza przy zatoce.

Kolej Nadwiślańska.

Frombork – miejsce pracy i śmierci Mikołaja Kopernika. To tutaj powstało dzieło „O obrotach sfer niebieskich”.

Zespół katedralny na wzgórzu.

Tym razem pokoje Gościnne „Zacisze” (50 zł/osoba). Śniadanie stanowiło mocny punkt programu.

Etap 3: Poniedziałek 30 kwiecień, Braniewo – Gronowo – Pęciszewo – Żelazna Góra – Lelkowo – Stega Mała – Górowo Iławeckie – Dwórzno 63,5 km

Poniedziałkowe kręcenie korbą rozpoczynamy od zwiedzenia Braniewa. Realizuję projekt Szlakiem browarnictwa – w związku z tym na turystycznej mapie pojawia się Browar Namysłów. Pierwotny browar założono tutaj w 1854 roku przez Jacoba von Roy. W latach 90-tych produkowano tutaj popularne wówczas EB.

Pozostałości miejskich murów obronnych.

Wieża bramna – jedyny ocalały fragment niegdysiejszego zamku biskupiego z XIII wieku.

Nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności wiążącej się z podjechaniem do granicy z Rosją.

Dalej ruszamy wzdłuż Obwodu Kaliningradzkiego. Opuszczony kościół zasiedlony przez bociany przywitał nas we wsi Pęciszewo. Pierwsza mała awaria, związana z obluzowaniem się bagażnika. Szybki serwis i jedziemy dalej. Walka trwa…

Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo zrobił na mnie duże wrażenie. Często korzystaliśmy z punktów MOR. Czysto, schludnie, nawet kibelek w przyzwoitym stanie.

Jazda po starym nasypie kolejowym stanowiła nie lada atrakcję. Fenomenalny pomysł na zagospodarowanie nieużywanych przestrzeni.

Ten etap to przede wszystkim walka z bardzo silnym wiatrem i licznymi podjazdami, ale również bezpośredni kontakt z naturą.

Po ciężkim odcinku (najtrudniejszym w trakcie całego weekendu majowego) czeka nas wspaniały finisz w Agroturystyce Bobrownia (40 zł/osoba). Fantastyczny klimat agro. Właśnie takie miejsca, a przede wszystkim prowadzących je ludzi cenię sobie najbardziej. Obiad po przyjeździe. Szczawiowa ze szczawiem z ogródka i prawdziwymi jajkami prosto od kur, czy też smaczne placki ziemniaczane nafaszerowane mięsem.

Burza z intensywnymi opadami deszczu spotyka nas dopiero, gdy siedzimy na werandzie.

Etap 4: Wtorek 1 maj, Dwórzno – Górowo Iławeckie – Wojciechy – Tolko – Bartoszyce – Liski – Smolanka – Sępopol – Bykowo – Korsze 68 km

Zabawy z dronem – czas start. Pomysł Championa: bezcenny.

Rano pożywne śniadanie i w drogę. Z takich miejsc aż żal wyjeżdżać. Wzywa nas jednak duch przygody. Niestety z powodu kontuzji nasze drogi rozchodzą się z Bartem. Jest smutno… w czwórkę kręcimy dalej. Życie nieustannie stawia nas w różnych sytuacjach. Ważne, by wyciągać odpowiednie wnioski.

Bartoszyce – fragmenty murów obronnych z bramą (XIV w).

Z Bartoszyc w zasadzie mogę polecić jedynie dobre jedzonko. Restauracja u św. Mikołaja.

Sępopol – pozostałości murów miejskich z XIV wieku wraz z fragmentami baszty.

Krótki relaks nad Łyną.

Nie ma jak dobre rozpoczęcie miesiąca. Dzisiaj nakręcone kolejne kilometry w trakcie tripu, a na finiszu wyścig z nadciągającą burzą. Błyskawice i huk grzmotów przyspieszały bicie serca. Połowa za nami… Czas na mini spacer. Naszą uwagę przykuwa kolejowa wieża ciśnień.

Nocleg w lokalu gastronomiczno-usługowym (40 zł/osoba).

Etap 5: Środa 2 maj, Korsze – Parys – Radosze – Barciany – Ogródki – Srokowo – Węgorzewo – Kaczorowo – Bogumiły – Stryjówka Budry 62 km

Spokojne, leniwe wręcz poranki stanowią dla mnie idealny czas na refleksje. Zero pośpiechu, jedyne czyste delektowanie się upływającą chwilą.

Parys – przy drodze wyłaniają się gotyckie pozostałości. Zbudowany na przełomie XIV i XV wieku Kościół p.w. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.

W Barcianach najpierw zwiedzamy kościół.

Szkoda, że tamtejszy gotycki zamek prokuratorów krzyżackich (XIV w, przebudowany 1915) stoi opustoszały. Patrząc z zewnątrz na budowlę czuć wielki potencjał.

Po drodze moją uwagę przykuła wieś Srokowo.

Pierwsza gleba – zbyt stromy podjazd i spóźnione wypięcie z pedałów. Niestety wyszła tutaj mała zwrotność naszego tandemu.

Leśniewo Górne – kanał mazurski.

Za nami Jezioro Mamry.

Pobyt w Węgorzewie oznacza jedno: czas na rybkę. Dzisiejszy wybór padł na sandacza.

Zamek krzyżacki (XIV w, przebudowany XVIII/XIX w, odbudowany XX w) w Węgorzewie nie ujmuje urodą. Nie mniej jednak cieszy fakt, że trwa proces jego renowacji. W końcu jest to najstarszy zabytek tej miejscowości.

Wracamy na nasyp kolejowy. Niemalże tuż przy samym Green Velo można spostrzec takie cudeńka.

Jak to ujęła Marta: „Grill bez majówki, to nie majówka”. Stąd też Działamy Działamy. To mój grillowy debiut w tym sezonie. Cieszę się bowiem na kilka chwil dojechał do nas Bartosz.

Tak urzekającego miejsca dawno nie widziałem (130 zł/domek). Z pewnością warto tutaj przyjechać np. na romantyczny weekend. Wspaniałe widoki, zmyślnie urządzony domek stanowiący niegdyś własność PKP (usytuowany przy samym nasypie kolejowym, którym teraz przebiega ścieżka Green Velo).

Etap 6: Czwartek 3 maj, Stryjówka Budry – Grądy Węgorzewskie – Mieczniki – Banie Mazurskie – Boćwinka – Gołdap – Kalkowo – Pluszkiejmy – Barcie 62 km

Odcinek za Baniami Mazurskimi niezmiernie nudny i wymagający. Trochę piachu, żwir, w które zapadał się tandem. Generalnie kacowa walka z wiatrem i podjazdami.

Dzisiaj przejeżdżaliśmy przez Gołdap – miejscowość uzdrowiskową (uzdrowisko klimatyczno-borowinowe), położoną w jednym z najczystszych regionów Polski i założoną w XVI wieku. Pojawiła się tutaj „Krowa w Budapeszcie” jako motyw na zwalczenie gastro fazy.

Jezioro Przerośl to dzisiejszy finał.

Debiut w spaniu w prywatnym mieszkaniu (30 zł/osoba). Przemiła Pani gospodyni ugościła strudzonych rowerzystów, pomimo, że nie prowadzi stricte agroturystyki. Lokalizacja, nad samym jeziorem.

Etap 7: Piątek 4 maj, Barcie – Kiepojcie – Linowo – Stańczyki – Wobały – Bolcie – Wiżajny – Rutka Tartak – Szypliszki – Becejły – Udryn – Wołownia – Jeleniewo 75 km

Dzięki informacji od lokalnego gospodarza podjeżdżamy obejrzeć wiadukty kolejowe w miejscowości Kiepojcie. Konkluzja jest jedna: warto było.

Park Krajobrazowy Puszczy Rominckiej – na ten etap podróży czekałem długo. Uwielbiam dzikie tereny. W takie miejsca warto wracać. Byliśmy tu wiele lat temu samochodem, dzisiaj z rowerowej perspektywy.

Po Stańczykach kolejna lekcja wytrwałości. Wymagający odcinek z licznymi podjazdami i wiatrem daje się we znaki naszym mięśniom. Wreszcie docieramy i oto on: Trójstyk Granic „Wisztyniec”. Nazwa nawiązuje do Jeziora Wisztynieckiego. Zastany tam, pamiątkowy monolit wykonany został z różowego granitu. „Wisztyniec” określa miejsce, w którym styka się granica Polski, Litwy i Rosji (Obwód Kalingradzki). Jest to jeden z 6, tak charakterystycznych punktów na terenie Polski.

Nie koniec wyzwań na dziś. Trzeba było zaliczyć szczyty w RowelachBaranowie. Hitem jest postój na stacji benzynowej w Jasionowie. Pierwszy raz sączę piwerko na stacji, w dodatku naprzeciwko ubojni. Świńskie odgłosy z niej dobiegające nie do końca współgrały z pochłanianym hot dogiem. Cały czas coś nowego. Trzeba było zrobić zakupy.

Potem było już coraz ciekawiej…

Gdy po zakupach, okazuje się, że Kumpel nie do końca dogadał się, co do faktycznego miejsca noclegów i trzeba dołożyć jeszcze około 18 km.

Jeden z bardziej wymagających etapów, przez co dzisiaj mocno czuć zmęczenie: psychiczne i fizyczne.

Finiszujemy w bardzo przyjemnym miejscu. Pokoje Kaja (40 zł/osoba).

Etap 8: Sobota 5 maj, Jeleniewo – Suwałki – Huta – Leszczewo – Stary Folwark – Słupie – Gawrych R. – Podnowinka – Nowinka – Szczebra – Augustów 70 km

Czas, który poświęcaliśmy na ogarnięcie namiotów w trakcie Bałtyckiego wyzwania teraz można było przeznaczyć na rozmowy, planowanie, itp. W dużym stopniu zmieniło to charakter wyprawy.

Startujemy z ostatnim odcinkiem. Pierwszy postój w Suwałkach.

Z tym miejscem wiąże się duży sentyment. „Promenadka” z pewnością wielu osobom odświeży pamięć.

Prędzej, czy później musiały się pojawić kartacze.

Z nieukrywaną radością wkraczamy do Wigierskiego Parku Krajobrazowego, który utworzony został w 1989 roku.

Aby dojechać do Doliny Czarnej Hańczy trzeba było pokonać bardzo wymagające odcinki. Nie dość, że stromo, dużo kamieni, to jeszcze piach. Często trzeba było wpychać kolosusa. Ale, to co zastaliśmy na miejscu (kładka 700 metrów to też ciekawe rozwiązanie)…

Jezioro Wigry – jedno z najgłębszych w Polsce (73 m).

Finał wyprawy. Radość i satysfakcja na wysokim poziomie, ale gdzieś z tyłu głowy smutek, że nadciąga już koniec. Zwłaszcza po tak wymagającym odcinku, jaki zaserwowaliśmy sobie na deser.

Ostatni nocleg podczas naszej tegorocznej majówki spędziliśmy w apartamencie Pod Jabłoniami (300 zł/apartament).

Pokonany odcinek Polski, wzdłuż północnej granicy, na odcinku GdańskAugustów, z pewnością stanowi istne królestwo natury. Duże przestrzenie zieleni, ogrom wszelkiego rodzaju ptactwa, płazów i innych gatunków wprawia w zachwyt.

Etap 9: Niedziela 6 maj, Augustów 18,8 km

Przed zwiedzaniem Augustowa trzeba złapać solidny zastrzyk energii.

Augustów (uzdrowisko klimatyczne) – letnia stolica podlaskiego, usytuowana pomiędzy 7 jeziorami. Według legendy zawdzięcza swą nazwę pierwszej schadzce Zygmunta Augusta i Barbary Radziwiłłówny, dla upamiętnienia której król założył w jej miejscu miasto. Nas w głównej mierze interesuje Kanał Augustowski łączycy Biebrzę i Niemen. Jego łączna długość wynosi 101,2 km i zawiera system 18 śluz, z czego 14 w Polsce.

Szybki piknik nad Jeziorem Sajno.

Guma złapana dosłownie na kilka kilometrów przed dworcem PKP. Życie… przygoda…

Ostatni wspólny posiłek na trasie. Niebo w gębie.

Zwiedzanie na rowerze serwuje solidną porcję niecodziennych wrażeń. Zmęczenie często miesza się z radością związaną z pokonaniem kolejnych kilometrów, czy też z podziwem dla otaczającej człowieka natury.

Wspaniale jest być wśród dobrych ludzi. Podczas wyprawy spotykaliśmy ich dużo. Nie tylko gościnnych gospodarzy, ale zwykłych mijanych na ulicy, którzy obdarzali nas szerokimi uśmiechami.

To pewnie zasada przyciągania bowiem mimo złowieszczych prognoz udało nam się pokonać cały dystans przy pięknej pogodzie, wręcz wakacyjnej. Nawet podczas Bałtyk tripu nie było ona dla nas tak łaskawa.

Było dużo…
kręcenia,
zwiedzania,
emocji,
… ale właśnie o to chodzi. Jak powiedział Benjamin FranklinTy odkładasz, czas nie. Straconego czasu nigdy nie odzyskasz”.

Północna część Polski objechana w całości. Już powoli można myśleć nad dalszymi etapami. W końcu, jak pisze Joseph Murphypotrafimy to, w co wierzymy”.
Działamy Działamy dalej.

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

3 myśli nt. „PÓŁNOCNE SZLAKI POLSKI

  1. Pingback: Rowerowa majówka 2018 | DZIAŁAMY, DZIAŁAMY

  2. Pingback: KATO | Inspirując do działania...

  3. Pingback: PODSUMOWANIE PÓŁROCZA 2018 | Inspirując do działania...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *