„Mija czas i każdy z nas, choć tan sam
Jest inny, jest inny, jest inny” Wilki
Czas, by nieco zrestartować umysł. Z szuflady wyłania się długo przetrzymywany projekt. Wsiadam do auta i ruszam na skraj Puszczy Kampinoskiej. Pojawiam się w jednej z tutejszej osad. Chodaków – bo tutaj docieram – wzmiankowany był już w XV wieku. Obecnie stanowi dzielnicę Sochaczewa. Zostawiam samochód, po czym udaję się Silexem na przejażdżkę rowerową. Relacja poniżej.
Dwór wzniesiono w XIX wieku za sprawą Jana Ostrzewicza. Grywał tutaj mały Frycek (u swego wuja). Murowany z cegły, posadowiony na planie prostokąta. Część środkowa poprzedzona została portykiem wspartym na czterech pękatych kolumnach toskańskich.
Przerwa od rzeczywistości. Tym razem nieco dłuższa… Z możliwością głębszej kontemplacji, ale i wyprodukowania nieco endorfin. W poszukiwaniu harmonii, by wypracować balans w pędzącej rzeczywistości.
Podążam tropem przygody. Okoliczny Park Narodowy daje dużo radości. Do tego szum wiatru przerywany ptasimi serenadami.
Tradycyjnie przystaję z wątkiem historycznym w tle. Kampinos przepełniony jest bliznami po działaniach wrogich najeźdźców.
Zatrzymuję się w Łazach. Tutejsze założenie dworskie sięga XVIII wieku kiedy drewniane zabudowania powstały dla Onufrego Bromirskiego. Rozbudowane za czasów Gustawa Karnkowskiego. W okresie PRL-u rozebrano dwór. Czego nie dokonały działania wrogich najeźdźców dokonał system… To, co pozostało stanowi niewielką pozostałość. Takie życie…
Na koniec młyn Repsz w Chodakowie z XVIII wieku przy ulicy Młynarskiej 4.
Miks wątków historycznych z przyrodniczymi. Uwielbiam turystyczną różnorodność. Stymulowanie umysłu w różnych wymiarach. Pobudzanie wielu zmysłów… Spojrzenie z perspektywy roweru stanowi tutaj gwarancję zacnych doznań. Działamy Działamy dalej.






