„Przeżyję to co jest mi niepisane
Nigdy już nie zrobię nic na pamięć
Właśnie to co dane mi nie było
Przeżyję to tak by się nie skończyło” Niepisane
Natura nieustannie budzi się z zimowego odrętwienia. Także i ja otrzepuję kurz z buta i dociskam pedały, by wiatr obmył mi twarz. Kręcąc korbą łapię wiatr we włosy. To mój drugi dzień z rzędu rowerowych przygód. Przemieszczam się w stronę Pieczysk (chyba pozostał mi klimat po ostatnim pobycie na Podlasiu, kiedy odwiedziłem Świętą Wodę). Tym razem inspiracja przyszła od Klientki. Relacja poniżej.
Motywem przewodnim jest uporządkowanie ulotnych myśli. Nakręcenie się do działania. Podobnie, jak w zeszłym roku, refleksję urodzinową konsumuję podczas kręcenia korbą. Z żurawiami w tle zdecydowanie lepiej się myśli 🙂
Dojeżdżam do Sanktuarium Maryjnego Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Pieczyskach.
Finał wycieczki stanowi głaz narzutowy (Stopka Matki Boskiej) z czerwonego granitu. Według lokalnych legend znajdujące się na nim ślady należą do Maryi, która pozostawiła je ratując tutejszych mieszkańców przed potopem szwedzkim. Gdy nadciągały wrogie wojska mieszkańcy tutejszej wsi schronili się w okolicznym lesie, właśnie obok kamienia. Wraz z pojawieniem się pierwszych żołnierzy na głazie ukazała się postać, która odstraszyła agresorów. Kiedy mieszkańcy Pieczysk wyszli z ukrycia nikogo nie zastali. Na powierzchni kamienia pozostały jedynie ślady stóp…
Według informacji na tabliczce obok głazu – kult kamienia z Pieczysk sięga czasów późnego średniowiecza. Tutejszy kościół powstał bowiem na kamieniu objawiła się Matka Boska, która zdążając do Pieczysk pozostawiła tutaj swoje ślady. Swoją drogą ciekawy jest tutejszy kult… Z tego, co zaobserwowałem nie zniknęły monety…
Pokręcone – czuć radość!!! W dwa dni nalatane 114 km. Sezon rowerowy dobrze rozpoczęty. Można świętować. Biblioteka na przystanku zrobiła na mnie nieprawdopodobne wrażenie.
Stoję przed lustrem,
Wstrzymuję oddech,
Wnikliwie spoglądam,
Pojawia się myśl,
Już wiem,
Czas na zmiany,
Znów się zasiedziałem we własnej strefie komfortu.
Pora wytknąć nos, by żyć w zgodzie z własną ideą, by zmierzać w stronę celu.
To był wyjątkowo wymagający mentalnie sen zimowy.
Trzeba ponadto otrząsnąć się z filozofowania, by przejść do jedynej słusznej koncepcji: Działamy Działamy dalej.






