RANCHO Z ADASIEM

Nie podążaj tam gdzie wiedzie ścieżka. Zamiast tego pójdź tam gdzie jej nie ma i wytycz szlakRalph Waldo Emerson

Miniony, czerwcowy weekend zapisał się w naszej rodzinnej historii pod znakiem wychodzenia z własnej strefy komfortu i to na różnych płaszczyznach. Absolutny debiut. Wraz z Synkiem wypływamy na szerokie wody. Pierwszy wspólnie spędzony weekend. Niby nic nadzwyczajnego, niby było takich już wiele, ale tym razem ma miejsce jedna mała aczkolwiek kluczowa zmiana: nie jedzie z nami Zuza. Tym razem wyłącznie ojciec i syn. Startujemy z procesem kolejnych zmian i kształcenia nowych nawyków. Ależ przygoda 🙂 Relacja poniżej.

Ruszamy naprzeciw totalnie nowej przygodzie.

Udało się uchwycić kilka momentów natury, które do mnie przemawiają.

Na ten moment wyczekiwaliśmy długo… W jednym miejscu, w jednym czasie, w mojej oazie spokoju i wytchnienia.

Pierwszy nocleg.
Pierwszy nocleg w nowych okolicznościach.
W momencie gdy już Go nie ma.
Gdy odszedł w samotną podróż w nieznane…
W miejscu, w którym intensywne emocje przeplatają się z upływającym czasem.
W rzeczywistości, z którą nie mogę się pogodzić, a w której muszę się odnaleźć.
To także pierwszy nocleg z Adasiem bez Zuzy

Rodzinny czas wypełniony ciepłem i miłością. Nieprawdopodobne chwile. Potężne dawki emocji i w związku z tym brak chęci powrotu do rzeczywistości. Życie jest takie piękne. A wniosek Adasia podsumowujący wszystko to miód na moje serce: Tato, busik jest fajny. W nowej odsłonie, z żywą pamięcią w sercu i wzruszającym wspomnieniu podążam swym życiowym duktem. Działamy Działamy dalej

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

1 myśl w temacie “RANCHO Z ADASIEM

  1. Pingback: OSTATNI WEEKEND CZERWCA | Inspirując do działania...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *