„Warszawiacy oddychali budową – nie była to metafora, lecz ciężka, zakurzona, ceglana i pylasta prawda. Trzeba zaś bardzo kochać swe miasto, by odbudowywać je za cenę własnego oddechu. I może dlatego Warszawa z pobojowiska, gruzów i ruin stała się znów dawną Warszawą, wieczną Warszawą, tą samą Warszawą – mimo nowych kształtów ulic i konturów domów – że Warszawiacy powołali ją do życia, tchnąwszy w jej ceglane ciało własny gorący oddech.” Leopold Tyrmand
W ostatni dzień lutego zamruczał silnik Pegaza inicjując nowy sezon vanlife… 🙂 🙂 🙂 Przy tak pięknie operującym słońcu czas na Silexa. Kręcę korbą po Syrenim Grodzie. W stronę endorfin, by wytłumić wewnętrzny niepokój. Relacja poniżej.
Kierunek: Szpitalna 8. Zaczynam sezon rowerowy kręcąc korbą w stronę ikonicznej reklamy z 1926 roku. Sama kamienica zaś powstała w 1893 r. Wyciągam z szuflady akurat ten projekt z racji weekendowych działań z Adamem kiedy to w ramach projektu ojciec i syn odwiedziliśmy Muzeum Warszawskiej Pragi oraz wstąpiliśmy na gorącą czekoladę do fabryki Wedla. 🙂 Na neon składa się 61 neonowych rurek. Waży ponad tonę. Chłopca na zebrze zaprojektował Leonetto Cappiello, którego określa się mianem ojca współczesnej reklamy. Reklamował pierwszy sklep E. Wedla w Paryżu, pojawił się także na samolocie RWD-13, który transportował wedlowskie słodycze.
Spokojnie z racji debiutu. Pękło pierwsze 32 km. Oddycham wraz z rytmem ukochanego Syreniego Grodu. Brakowało mi tych endorfin. Działamy Działamy dalej.

