„(…) wjechał w niezbyt szeroką ulicę, tak typową dla Pragi, jak ból nerek dla pijaka. Była to ulica o niewyrównanym gabarycie domów, pełna kocich łbów, tanich knajp i kolejarzy z pobliskiego dworca, w jej środku wzosił się szpital kolejowy w nieskazitelnie mikołajewskim stylu; nagie, odrapane ściany kamienic, pełne okien, szczerzyły czarne czeluście bram prowadzących na bogate w szczegóły codziennego życia podwórka, na których plakaty i obwieszczenia sąsiadywały zgodnie ze strojnymi w kolorowe bibułki i papierowe kwiecie ołtarzykami” Leopold Tyrmand
Wartko płynie ten czas. W Muzeum Warszawskiej Pragi byłem ostatnio w… 2022 roku. Tym razem z Synalem. Dzień wcześniej w rodzinnym komplecie odwiedziliśmy ZOO Borysew, teraz w ramach projektu ojciec i syn spędzamy wolne chwile. Relacja poniżej.
Adaś uwielbia makiety, stąd postanowiliśmy zjawić się w Muzeum Warszawskiej Pragi. Zaczynamy od Sali historii Pragi. Przed nami makieta prezentująca XVIII-wieczną Pragę wraz z sąsiadującymi Golędzinowem i Skaryszewem.
Spoglądamy także na historię warszawskiej Pragi. Pośród obiektów muzealnych wypatrzyłem sentymentalny dla mnie pojazd komunikacji miejskiej. Eh te Ikarusy…
Chwila na refleksję przed wejściem na kolejną wystawę.
Oglądamy wystawę: Kolekcje. Bycie pośród rzeczy.
Następnie wkraczamy do Sali Targu Praskiego.
Zeszliśmy także do podziemi praskiej Kamienicy. Z sentymentem spojrzałem na Uniwersam Grochów.
W Muzeum Warszawskiej Pragi przewijał się motyw Wedla. W związku z tym udajemy się na Kamionek, rzecz jasna z historią w tle. W końcu to miejsce pierwszej wolnej elekcji w roku 1573, której zwycięzcą został Henryk Walezy. Wybrano tutaj także Augusta III. Miejsce narodzin Romana Dmowskiego. My zaś popijamy gorącą czekoladę w Wedlu 🙂 🙂 🙂 Działamy Działamy dalej.















