RUCHOMA SZOPKA NA MIODOWEJ

„(…)przewalały się nad Warszawą pierwsze zimy odbudowy, pełne udręk zdruzgotanego przez wojnę miasta. Przez te zimy Warszawa przebijała się jak przez morderczy ogień wielkiej bitwy o życie: w szlamie, w błocie, w gruzach, w nieopalanych norach zamiast mieszkań, w których obite dyktą okna symbolizowały dom. Uczucia twardniały, dzieci śpiące w bramach zrujnowanych kamienic lub błotnistym śniegu ulicy nie czyniły na nikim wrażenia.” Leopold Tyrmand

Czas wolny… Weekendowe chwile w otoczeniu Rodzinki… W spacerowym tonie udajemy się na wycieczkę, by obejrzeć ruchomą szopkę. Relacja poniżej.

Siłą rzeczy, meandrując pośród odbudowanych powojennej pożodze staromiejskich kamienic, pojawia się myśl nawiązująca do dzisiejszej daty – w 1945 roku 17 stycznia niszczycielski uzurpator opuścił obszar Syreniego Grodu. Niemiec wychodząc pozostawił za sobą zgliszcza i zagrabił, co zdołał. Dziś z dumą mogę podziwiać ukochaną Stolicę, która wzniosła się ku słońcu niczym Feniks z popiołów.

Marco już od kilku lat w zaświatach, a my podtrzymujemy około świąteczną tradycję. Ruchoma szopka wzbudza we mnie niezmiennie sentymentalne, ciepłe myśli.

Następnie, kolejna nasza rodzinna tradycja. Noworoczny obiados. Wdzięczny za dziś mogę w spokoju zasiąść z Rodziną przy stole i delektować się esencją wybrzmiewającej chwili. W zasobach czasu, którym dysponuję balansuję tak, by jednak przeważała strefa rodzinna uzupełniona o własne hobby. W myśl zasady: to, na czym się skupiasz wzrasta. Stopniowo w stronę celu. Działamy Działamy dalej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *