„A gdybyś tak mógł znowu przyjść na świat,
Czy własnych stóp powielałbyś ślad?
I gdybyś tak rozerwać siebie mógł
I w strony dwie naraz ruszyć mógł
To gdzie?” Lipali
Ostatnio rodzinnie, dzisiaj solo. Skupienia się na własnych zainteresowaniach nigdy zbyt wiele. 🙂 Wykorzystuję nadarzającą się okazję i odbijam na teren dawnego lotniska Rakowice-Czyżyny, do hangaru zaadoptowanego przez Muzeum Inżynierii i Techniki, na wystawę „Przystanek Jubileusz. Pokaz zabytkowych autobusów na 150-lecie krakowskiej komunikacji miejskiej”. Relacja poniżej.
San H01B, miejski autobus produkowany przez Sanocką Fabrykę Autobusów w towarzystwie węgierskiego pojazdu. Ikarus 620 – średniej wielkości węgierski autobus. Posiada wydzieloną kabinę kierowcy. Od przedziału pasażerskiego odcinała ją częściowo przeszklona ścianka działowa z ławką dla pasażerów. Na zdjęciu jedyny tego typu zachowany pojazd w Polsce.
Jelcz M11 – powstał jako rozwiązanie tymczasowe, do czasu opracowania polskiej konstrukcji – modelu Jelcz M120. Ze względu na ciężar płyty podłogowej i słabszą konstrukcję kratownicy nadwozia ramy były podatne na pęknięcia.
Jelcz PR110 – autobus dostosowany do polskich warunków wersją licencyjną francuskiego autobusu Berliet PR100.
Jelcz 021 wyjechał z Jelczańskich Zakładów Samochodowych i jest pierwszym przegubowym autobusem miejskim produkowanym seryjnie w Polsce. Powstał na bazie „ogórka” (Jelcz 272 MEX). Miał długość ponad 16 metrów. To najstarszy czynny przegubowy autobus w Polsce. Swoją drogą niebywałe wrażenie zrobił na mnie ten przegubowiec.
Ikarus 260 – jeden z najpopularniejszych wehikułów komunikacji miejskiej polskich miast w drugiej połowie XX wieku. Na ulicach Krakowa zadebiutował w 1981 r. Tutaj wersja 260.26 – zawiera zmiany na podstawie postulatów polskich przewoźników, m.in. wydzielenie kabiny kierowcy czy też powiększenie klap dachowych. To właśnie Ikarus stanowił pierwszy pojazd malowany na biało-niebieskie barwy. Niezmiennie pozytywne emocje wywołuje u mnie widok Ikarusa. Podczas Dni Transportu przejechałem się siedząc na przegubie, dzisiaj jedynie z zewnątrz, ale i tak fajnie popatrzeć na pojazd w krakowskich barwach.
Interesująca przygoda. Warto było odbić z trasy, aby na kilka chwil zatopić się w historii, sięgającej już stu pięćdziesięciu lat, krakowskiej komunikacji miejskiej. Działamy Działamy dalej.












