ODKRYWAJĄC JADRAN – CHORWACJA 1/2

Życie składa się z wielu drobnych monet, a kto je podnosi jest zamożny”  Jean Anoilh

Pierwszy raz od dłuższego czasu odciąłem się od rzeczywistości. Totalnie zmieniłem klimat mych myśli. Bieg wydarzeń toczył się swoim kołem. Ja zaś udałem się na poszukiwania własnego czakramu. I znalazłem go… o czym nadmienię poniżej w dwóch odsłonach.
Zapraszam do małej podróży po Starym Kontynencie. Tym razem moja podróżnicza fantazja pognała mnie w stronę Adriatyku. Wraz z Zuzanką, Roxy i Championem wystartowaliśmy z Warszawy w piątek po południu, by już rano znaleźć się w Chorwacji. Główna idea tegorocznego wiatru we włosach wiąże się z odkrywaniem piękna adriatyckiego wybrzeża, nie mniej jednak ten piękny czas rozpocząłem od zrealizowania jednego z małych marzeń, od poznania przecudnej scenerii Parku Narodowego Jezior Plitwickich wpisanego na listę UNESCO. Make a life, not just a living…

937

… W drodze do Plitwickich straszyły wyrwanymi okiennicami oraz świszczącym wiatrem relikty przeszłości. Dobytki mieszkańców, którzy w wyniku działań politycznych porzucili swoje domostwa. W sobotę rano, z trasy – prosto z auta, od razu startujemy na ostro ze zwiedzaniem. Takie wspaniałości przyrodnicze trzeba doświadczyć empirycznie. Nie ma innej opcji. Jeziora Plitwickie stanowią dzieło matki natury, które wzbudza podziw. Powstały dzięki rzece Koranie. Cały szlak kładkami liczy sobie 18 kilometrów, my natomiast przemierzyliśmy jego znaczną część. Nieprawdopodobne uroki zapierające dech w piersi pokazujące potęgę przyrody. Harmonijna spójna całość doskonale uzupełniająca swą egzystencję. 16 jezior połączonych malowniczymi wodospadami. Ich urok wynika m.in. z tego, że są ulokowane tarasowo, połączone licznymi strumieniami i wodospadami uformowanymi w skałach dolomitowych i wapiennych. 100% satysfakcji po dowiedzeniu tego miejsca. Moje oczekiwania zostały w pełni zaspokojone. Wymarzony początek urlopu…

Pierwszą urlopową noc nad Adriatykiem spędziliśmy w okolicach Zadaru określanego mianem Małego Chorwackiego Rzymu w miejscowości Petrcane. Magia, romantyzm, owoc szczęścia. Rozbijamy namiot nad samym morzem. Usypiamy utuleni szumem fal rozbijających się o skały. Gdybyśmy to zaplanowali z pewnością nigdy by do tego nie doszło. Wieczorem nie mogliśmy odmówić sobie kolacji nad samym Adriatykiem. Pośród fal, które delikatnie muskały nasze goły stopy.

Rano totalne zaskoczenie: szumu fal nie słychać wcale. Dopiero wychylenie głowy z namiotu przypomina cudowny pejzaż. Pierwsze skrzypce przejęły bowiem cykady, które niezmordowanie snuły swą pieśń.

ODKRYWAJĄC RZYMSKIE FORUM

Zadar – rzymskie forum zrobiło na mnie największe wrażenie tego ufortyfikowanego miasta Dalmacji z trzech stron otoczonego przez morze.

Od teraz lecieliśmy cały czas na południe przemierzając kolejne kilometry malowniczego wybrzeża Adriatyku. Kolejny nocleg spędziliśmy w miejscowości Brodarica.

UJMUJĄCA MELODIA KASKADOWEGO WODOSPADU

A potem były skaliste wzgórza, pędząca rzeka i liczne wodospady czyli Park Narodowy Krka. Ponownie odbijamy nieco w głąb lądu. Zwiedzany przez nas fragment rzeki (szlak wiedzie pośród dawnych młynów) zawierał 7 wodospadów, gdzie najwyższy spada z 84,5 m. Spacerowaliśmy drewnianymi kładkami ponad powierzchnią spływającej wody. Zaliczyłem pływacki debiut w otoczeniu spektakularnego wodospadu. Cena wstępu mocno wygórowana, w pierwszej fazie czułem wręcz nutkę rozczarowania, nie mniej jednak z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że było warto. Zawsze warto doświadczać czegoś nowego…

Kolejną noc nad Adriatykiem spędziliśmy w Camp Labaduza. Miejsce na cyplu, z małą, klimatyczną zatoczką. Podczas porannej kąpieli przyjemne drobne kamyczki stanowiły miłe urozmaicenie.

WIEKOWE ZABUDOWANIA NA WYSPIE

Kolejna pozycja swoim urzekającym pięknem wpisująca się na listę UNESCO – sięgający swymi korzeniami średniowiecza Trogir (III w p.n.e.). Miasto ulokowane na wyspie. Zbudowane przez Greków a następnie przejęte przez Rzymian. Mimo żaru lejącego się z nieba przemierzamy przez labirynt uliczek.

Z WIZYTĄ W PAŁACU DIOKLECJANA

Split (drugie co do wielkości chorwackie miasto) i Pałac Dioklecjana stanowił obowiązkowy punkt na trasie naszego turnusu. Kolejny zabytek na liście zabytków UNESCO. Ruiny ogromnego romańskiego pałacu (215 metrów długości od morza w głąb lądu i 181 szerokości, co daje powierzchnię 39 tys m2) imponująco wkomponowały się w miejski krajobraz Splitu. Swoją drogą było to doskonałe posunięcie mieszkańców miasta mające na celu uchronienie zabytkowych ruiny pałacu przed całkowitą dewastacją (szkoda, że podobnie nie wydarzyło się w przypadku miejscowości Stari Bar w Czarnogórze). Przemieszczając się wąskimi uliczkami obeszliśmy Pałac Dioklecjana – imponującej budowli z I wieku.

Kilkadziesiąt kilometrów wzdłuż wybrzeża owocuje wynalezieniem kolejnego oryginalnego miejsca. Tym razem jest to Autocamp „Sirena” Rozbijamy namiot na adriatyckiej plaży. Strome urwisko, fantazyjna architektura skalna subtelnie dopełniają krajobraz. Błyskawicznie zapada decyzja o spędzeniu tutaj dwóch noclegów.

DONIOSŁOŚĆ MURÓW

Ston i tamtejsze mury obronne. Druga po Wielkim Murze Chińskim tego typu budowla na świecie i jednocześnie największa w Europie (906 m). Nie dziwi zatem fakt, że musieliśmy pojawić się w tym miasteczku.

Kolejny kemping, jaki zaliczyliśmy znajdował się w przytulnej zatoczce. Prapratno stanowiło doskonałą bazę wypadową w drodze na wyspę Mljet czy też do miejscowości Stone. Zaliczyliśmy tutaj mocno szalejącą burzę. Swoisty ewenement bowiem całkowicie nie spodziewaliśmy się opadów w trakcie planowania podróży. Zwłaszcza tak intensywnych.

W OBJĘCIACH NATURY

Wyspa Mljet – najbardziej zielona wyspa na chorwackim Adriatyku. Co ciekawe opis wyspy pojawia się także w Odysei. Rzekomo Odyseusz zabawił tu 7 lat. W obrębie Parku Narodowego Mljet zwiedziliśmy m.in. dwa duże słonowodne jeziora połączone ze sobą 30-sto metrowym kanałem. Drugi 30-sto metrowy kanał łączy większe z jezior z morzem. Pływy morskie inicjują silne prądy, które co 6 godzin zmieniają kierunek. Na większym z jezior znajduje się klasztor benedyktynów z XII wieku. Idealne miejsce dla tych, którzy poszukują chwili spokoju i mają chęć na spacer pośród romantycznej scenerii.

NIEKWESTIONOWANA PERŁA ADRIATYKU

Na deser pozostała nam istna perła, bowiem w ramach założeń naszej wyprawy przemieszczamy się dalej na południe wzdłuż adriatyckiego wybrzeża. Majestatyczny Dubrownik – wg Lorda ByronaPerła Adriatyku”. Całkowicie się z tym zgadzam. Coś nieprawdopodobnego. Tym razem nie było gonitwy z czasem dzięki czemu pokonaliśmy spacerkiem cały odcinek okalającego miasto muru momentami sięgającego 6 metrów grubości. Charakter wąskich uliczek potęguje odczucie chorwackiego klimatu.

Reasumując, ostatni, usadowiony na skale, przystanek w drodze do Czarnogóry nie zawiódł… Wspomnienie wspaniałej twierdzy wciąż żywe.

Chwilo trwaj… choć na moment bądź leniwa, nie pędź jak zawsze. Dąż do nieskończoności.

Odbyłem kolejny krok w drodze ku naturalizmowi. Przebywanie na kempingach nieprawdopodobnie potrafi zespolić człowieka z naturą. Można w dużo większym stopniu zbliżyć się do niej. Poczuć miarowy oddech, wyhamować gonitwę codzienności.

Zamiast klimatyzacji – świeży powiew powietrza,

Zamiast oddzielnych pomieszczeń, gdzie każdy zamyka się w swoim świecie – wspólna przestrzeń, gdzie trzeba się owocnie komunikować,

Zamiast gwaru przy śniadaniu w hotelowej restauracji – odgłosy dzikiej natury,

Zamiast zimnych posadzek – rozgrzana i przyjemna w dotyku ziemia,

Zamiast środków masowego przekazu – rozmowa przy wspólnym stoliku,

Zamiast zakotwiczania w jednym miejscu – poczucie nie skrępowania i wolności,

Zamiast harmonogramu podyktowanego panującymi zwyczajami – cykl życia dyktowany aktualną potrzebą,

Im dłużej nad tym wszystkim rozmyślam, tym coraz bliżej …

Urlop, wypoczynek niejedno ma imię. To My naszym stylem życia definiujemy, jak ma przebiegać. Czy to będzie leżenie na plaży, pływanie, zwiedzanie, itp. … tak na dobrą sprawę nie ma to większego znaczenia. Grunt bowiem, by robić coś w zgodzie z samym sobą. Uwolnić się od bycia niewolnikiem otaczającej nas rzeczywistości.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

5 myśli nt. „ODKRYWAJĄC JADRAN – CHORWACJA 1/2

  1. Pingback: ODKRYWAJĄC JADRAN – CZARNOGÓRA 2/2 | Inspirując do działania…

  2. Pingback: PRZYGOTOWUJĘ SIĘ INTENSYWNIE DO NADCHODZĄCEJ BITWY | Inspirując do działania…

  3. Pingback: PÓŁMETEK WAKACJI | Inspirując do działania…

  4. Musze się wam pochwalić w końcu zrzuciłam
    – 8 kg. Przewaliłam chyba caly polski internet
    zeby znalezc cos na odchudzanie i znalazłam. Wpiszcie sobie
    w google: xxally radzi jak szybko schudnąć

  5. Pingback: PEGAZ-era RUMJANEGO WEHIKUŁU | Inspirując do działania...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *