ODKRYWAJĄC JADRAN – CZARNOGÓRA 2/2

Nie wszystko jest łatwe, ale wszystko jest piękne, bo wiesz, że zdarza się z jakiegoś powodu. Rozwijając się w akcji, realizujesz się w życiu.” Paweł Borecki

W sobotę opuszczamy Chorwację i wkraczamy w obszar terytorialny Montenegro. W okolicach północy podbijamy Sutomore i jedno z tamtejszych wzgórz. Docieramy do naszego apartamentu Octopus. Pora zacząć kolejną odsłonę przygody. W dostępnych przewodnikach znaleźliśmy informacje o tym, że jest to nowoczesna miejscowość nad wybrzeżem Adriatyku. Nie mnie jednak „nowoczesność” Sutomore na nowo definiuje zakres semantyczny tego słowa.

capture-20160726-174727Poranna kawa zapowiada wspaniałe perspektywy…

1097

Zatoka Kotorska – największa na Adriatyku wcinająca się w ląd w północno-zachodniej części wybrzeża z jedynym fiordem Morza Śródziemnego. Niestety zdjęcia nie są w stanie oddać jej malowniczości. Odwiedziliśmy kilka z najbardziej interesujących nas destynacji. Jak zawsze zbyt duża ilość wspaniałych miejsc zmusiła nas do dokonania wyboru. I tak padło na następujące pozycje.

UJMUJĄCA AURA PROMENADY

Herceg Novi – miasto kwiatów. Przemierzając uliczkami zwiedziliśmy niewielką starówkę oraz  turecką twierdzę Kani Kula z 1487 roku. Największą atrakcję stanowił wieczorny spacer promenadą wzdłuż zatoki  zwieńczony kolacją w knajpce z degustacją lokalnych specjałów.

PRZEGRANA Z CHAOSEM

Lipci – poszukiwaliśmy także malowideł skalnych. Niestety próby nie zostały zwieńczone sukcesem… Dochodząc do stromego odcinka góry skapitulowaliśmy. Po raz kolejny mieszkańcy Czarnogóry nie popisali się z działaniami promującymi ich walory turystyczne.

ANTYCZNY ROMANS RZYMSKI

Risan – najstarsza osada nad Zatoką Kotorską (ok. 288 r p.n.e.). Najbardziej na północ wysunięte miasto zatoki. Urzekające są resztki willi rzymskiego patrycjusza i znajdujące się tam antyczne mozaiki z II w. n.e. Można dostrzec m.in. Hypnosa – Boga snu.

ROMANTYCZNA AURA BOTOKI KOTORSKIEJ

Perast – klimatyczne miasto liczące niespełna 300 mieszkańców, posiadające szereg schodkowych ulic. Odkrycia archeologiczne wykazały, że okolica była zamieszkana już w neolicie (ok. 3,5 tys. Lat p.n.e.). To jedyna, obok Kotoru miejscowość, w Zatoce Kotorskiej, której nigdy nie zdobyli Turcy, ani piraci.

TYPOWO ŚREDNIOWIECZNY AKCENT WYPRAWY

Podążając śladami UNESCO natrafiliśmy na Kotor znajdujący się u podnóża masywu Lovcen. Fantastycznie zachowane średniowieczne miasto. Wtopiliśmy się w klimatyczny labirynt uliczek nie mających nazw, jedynie numery. Penetrując kolejne kościoły, pałace, czy też zwykłe domostwa czuliśmy się niemalże, jak w średniowieczu (pasjonujące jest to, że pierwsi ludzie pojawili się tutaj już  w neolicie i ciężko ustalić kiedy założono pierwszą stałą osadę). Mimo wielu najazdów, kilku poważnych trzęsień ziemi Kotor nie uległ i do dziś dumnie manifestuj swą wspaniałość. Oferuje turystom całą gamę swych wiekowych niuansów. Na uwagę zasługuje także fakt sprawnego wkomponowania w całość napraw, które trzeba było przeprowadzić po szalejących żywiołach. Nie odmówiliśmy sobie także przyjemności wiążącej się ze wspinaczką na mury obronne (4,5 km długości, miejscami sięgające 15 metrów szerokości), by finalnie dostać się do Twierdzy Św. Jana ulokowanej na 260 m. n.p.m.

Kotor stanowił ostatnie miasto ulokowane nad Boką Kotorską.

PORTOWO

Bar w chwili obecnej to główny port Czarnogóry. Tamtejsza promenada została przez nas udeptana. Poza tym nie spostrzegliśmy w mieście nic specjalnego, co przykułoby naszą uwagę.

ZAPOMNIANE PIĘKNO

Teatr wyobraźni rozgrywa się w mym umyśle – tak mógłbym określić wizytę w miejscowości Stari Bar. U podnóża masywu Rumija rozpościerają się ruiny sporego układu urbanistycznego (IX w n.e.). Przemieszczając się między uliczkami, człowieka ogarnia nieprawdopodobna nostalgia. Monumentalny masyw górski, który otacza ruiny dodaje dużo „pikanterii”. Akwedukt z XVII w stanowi przysłowiową kropkę nad „i”. W latach swojej świetności Stari Bar konkurował z Dubrownikiem. W chwili obecnej przyroda odbiera to, co wieki temu należało do niej. Pośród coraz bujniej wyrastających drzew usytuowanych w dawnych ludzkich zabudowaniach cykady snują swoje niestrudzone pieśni. Mogłoby się wydawać, że obraz jawi się jako smutny, nie mniej jednak daje pole do działania wszystkim osobom z bogatą wyobraźnią. Przekraczając bramę starego miasta, pokonując mury, które skrywają liczne tajemnice, odbywamy podróż w inny wymiar. Puszczamy wodze fantazji, by odbyć cudowną wyprawę w czasie.

Człowiek ma równie dużą siłę tworzenia, co niszczenia. Paradoksalnie, jak wyczytałem to sami Czarnogórcy doprowadzili do obecnego stanu rzeczy. W głowie się nie mieści, jak wiele wspaniałych owoców ludzkich działań są w stanie zniweczyć ruchy wojenne. Po raz kolejny daje mi to do myślenia i utwierdza w przekonaniu, że miarą naszej egzystencji jest konstruktywne działanie.

Wzmożona produkcja witaminy D3 na jednej z plaż nieopodal naszego apartamentu.

Blask słońca odbijającego się od wzburzonych wiatrem fal potrafi zapierać dech  w piersiach. Przymykam powieki, by uciec w niebyt czasu. Ulegam pokusie i odpływam… Porzucam bariery rzeczywistości tłumiącej me marzenia. Staję się nieobecny… Odpływam w mentalną głębię…

1200

DŁUGOWIECZNOŚĆ W WYDANIU NATURY

Stara Maslina – wg źródeł jest to najstarsze drzewo w Europie i zarazem najbardziej wiekowe drzewo oliwne na świecie.

GÓRSKIMI SERPENTYNAMI KU OSTOI PELIKANÓW

Także będąc w Czarnogórze na jeden dzień odbiliśmy nieco w głąb lądu. Swój podróżniczy apetyt nakarmiliśmy kierując się w stronę Jeziora Szkoderskiego. Towarzyszyło temu pokonanie trasy VladimirOstrosVirpazarRijeka Crnojevica. Pokonanie masywu Rumija zaserwowało wspaniałe widoki. Trasa niezmiernie wąska, kręta i niebezpieczna tuż nad urwiskiem skalnym. Wymagająca technicznie. Wrażenia wprost nieprawdopodobne.

Park Narodowy Jezior Szkoderskich jest to jedno z niewielu miejsc w Europie, gdzie w naturalnym środowisku można spostrzec pelikana. Przez cały rok woda zachowuje taką samą temperaturę dzięki podziemnym źródłom, zwanym Oki (oczy). Obecną temperaturę zweryfikowali Roxy z ChampionemVirpazar – ożywiony rynek. Niegdyś ta mała rybacka osada stanowiła ostatni bastion oporu wobec Turków. Stąd wypłynęliśmy na jezioro.

Vranjina – mała wioska rybacka na wyspie.

1225

Rijeka Crnojevica – leży na obu brzegach rzeki Crnojevica.

Nieco za miastem fantastyczny punkt widokowy na zawijającą o 180 stopni rzekę.

Dzięki uprzejmości jednego z Czarnogórców zaliczyliśmy kolejny punkt widokowy oraz wizytę w lokalnej, rodzinnej – prowadzonej od kilku pokoleń winiarni.

Oddech natury doświadczamy bezpośrednio na policzku. Zaliczone bliskie spotkania ze żmijami oraz żółwiami.

W cieniu skały poszukuję oddechu. Uciekam od wszędobylskiego słońca, by skryć się przed jego promieniami. Kontempluję. Wreszcie… Pozostaję w bezpiecznym oderwaniu od rzeczywistości. Trwam w stanie upojenia. Przebywając na plażach poszukiwaliśmy różnych przyjemności…

Widok z apartamentu sprzyjał wspólnej konsumpcji.

ADRIATYK OD KUCHENNEJ STRONY

Naturalnie rzecz biorąc nie mogło zabraknąć lokalnej kuchni i tamtejszych trunków (poniższe zdjęcia odnoszą się zarówno do Chorwacji, jak i Czarnogóry). . Na wspólnym stole pojawiało się winko, piwerko, rakija. Jeśli chodzi o potrawy: karp i węgorz odławiane w Jeziorze Szkoderskim – okazuje się, że popularna u nas wigilijna ryba w Montenegro smakuje całkowicie inaczej, pstrąg, sałatka szopska, plejskavica w wielu wariantach, cevapcici, zupa rybna, spaghetti frutti di mare, risotto z owocami morza, pizza frutti di mare, palacinke, burek i wiele innych smacznych przysmaków, które mieliśmy przyjemność degustować pośród fantastycznych scenerii.

Dziewicza, zaniedbana wyciągnięta dłoń w stronę inwestorów, którzy skierują strumień pieniędzy przeznaczony na rozwój infrastruktury, ratunek wspaniałych zabytków i zabezpieczenie tego, co jeszcze pozostało. Tak jawi mi się ogólny obraz Montenegro. Przed mieszkańcami Czarnogóry jeszcze bardzo długa droga do pokonania. Z całą pewnością mogliby wiele nauczyć się od swoich północnych Sąsiadów.

W STRONĘ DOMU

Wspaniałej przygody dobiega kres…

capture-20160726-175028

Aby spotęgować nasze wrażenia w powrotną stronę wybieramy wariant przejazdu przez Bośnię i Hercegowinę. Po prostu natura podróżnika pcha nas w ramiona nowych doznań. Pierwsze pokonane kilometry… aż nas zamurowało. To coś, czym przyszło nam jechać w stronę Sarajewa ciężko określić mianem drogi. Nie mniej jednak widoki, które na nas czekały rekompensowały wszystko…

Od odwiedzonych obiektów wpisanych na listę UNESCO aż może zakręcić się w głowie. Wyprawa trwała 17 dni (od piątku 08.07.16 do niedzieli 24.07.16). Obejrzeliśmy wiele wspaniałych miejsc. Odbyliśmy mnóstwo pasjonujących rozmów, przeszliśmy ponad 93 kilometry. Autem pokonaliśmy dystans nieco ponad 4000 kilometrów.

Analiza kosztów po wyjazdowych nieco zadziwia. Przy czteroosobowej ekipie, jednym aucie i wspólnym namiocie okazuje się, że wynajem apartamentu jest ekonomiczniejszym rozwiązaniem. Czyżby podróżowanie w takiej formie stawało się czymś na kształt stylu życia? Zawsze dopatrywałem się oszczędności w podróżowaniu tego typu. Czy powoli inicjowany jest proces związany z przywłaszczaniem tej formy podróżowania przez pasjonatów dokładnie definiujących swoje oczekiwania? Ciekawe, jak sytuacja wygląda w Polsce? Jedno jest pewne: wiele pytań, jeszcze więcej odpowiedzi. Obozując na kempingach dało się odczuć mega pozytywne wibracje, a  to najważniejsze. Ważne, by odkrywać się w kolejnych płaszczyznach życia. Odnajdywać kolejne miejsca dla swojej osoby. Ogrywać pasjonujące nas role w życiowym teatrze.

Dziękuję za ten wspaniały czas. Za możliwość spijania ambrozji szczęścia, brak trosk, obowiązków. Za zrzucenie choć na krótką chwilę codziennej odpowiedzialności. Cudownie być tu i teraz ze wspaniałymi ludźmi. Harmonijnie dograne zmiany spowodowały, że kilometry uciekały w szybkim tempie. Zew nowinek gnał nas do przodu. Z umysłem wypełnionym marzeniami, żywiołowo bijącym sercem pora na kolejny ruch z mojej strony. Działamy Działamy.

Czuję się pokrzepiony… Naturalny wniosek, jaki od razu się nasuwa: od czasu do czasu taki stan jest potrzebny, wręcz niezbędny.

Grunt, by pojawiła się sytuacja, gdy realizując dane marzenie uchylasz furtkę do spełnienia kolejnego.

W głowie kłębią się pomysły… Proces wizualizacji w toku. Skupiam się na coraz większych detalach… Tymczasem przede mną czas intensywnych działań biznesowych, by już w przyszłym roku rozpocząć realizację projektów, które zainicjowane zostały w mojej głowie podczas wojaży wzdłuż adriatyckiego wybrzeża.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Jedna myśl nt. „ODKRYWAJĄC JADRAN – CZARNOGÓRA 2/2

  1. Pingback: PEGAZ-era RUMJANEGO WEHIKUŁU | Inspirując do działania...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *