„Jadę wśród do cna wypalonych domów. Piękna. Wilcza. U wylotu bocznic zwały gruzów na parę metrów. Dalej perspektywa ruin, ruin, ruin. Na środku jezdni zwał gruzów. Wymijamy go łukiem. Przyjaciele-warszawianie! Zrozumcie! Nie ma nic. Nie ma nic. Nie ma tu Waszej matki, nie ma żadnego dozorcy. Tu jest cmentarzysko. Tu jest śmierć. To nie Marszałkowska, Wspólna, Nowogrodzka. To jest najstraszniejszy sen.” Janina Broniewska
Od dłuższego czasu na „tapecie” mamy rozprawy na temat pieniędzy. Skoro Adaś dysponuje już własnym portfelem, dwiema skarbonkami – pierwszą na swoje oszczędności oraz wspólną, rodzinną przeznaczoną na wakacyjne projekty, pora ponownie odwiedzić Centrum Pieniądza NBP im. Sławomira S. Skrzypka. W ramach weekendowych wspólnie spędzonych chwil pogłębiamy wiedzę na temat złotówki. I nie tylko… Projekt ojciec i syn: czas start!!! Relacja poniżej.
To nasze drugie podejście (podobnie, jak z Titanicem) bowiem początkowo przeliczyliśmy się z zainteresowaniem. Mróz plus wrodzona cierpliwość 🙂 nie sprzyjały w staniu w kolejce przy pierwszym podejściu – lekko licząc godzina z życia byłaby wyjęta. Skorzystaliśmy z uroków wcześniejszej rezerwacji… Radosnym krokiem przechadzamy się ścieżką pośród różnorakich finansowych wątków.
Próba sił przy miedzianej monecie. Adaś podrywa replikę ważącą prawie 20 kilogramów o wartości 10 dalerów.
Był także czas na gry.
W gabinecie numizmatyka.
Zmierzamy w jedyną słuszną stronę… Wizyta w skarbcu musi powodować przyspieszone bicie serca.
Różne warianty sejfów.
Złoto… jego blask…
Wbijamy na giełdę.
Hm… Osobista kontrola, co już posiadamy w kolekcji…
Świetna zabawa przy „stole kreślarskim”. Adaś projektuje banknoty.
Generalnie to były inspirująco spędzone ponad dwie godziny. Nie mniej jednak jestem nieco rozczarowany multimediami. Nie wszystko działało, jak powinno – np. na giełdzie nie uruchomiono wszystkich funkcjonalności, w gabinecie numizmatyka zawieszała się nieustannie prezentacja. Szkoda… Na odchodne pamiątkowy bilet. Działamy Działamy dalej.
















