ZŁY. WARSZAWSKA JAZZ OPERA

„To jest warszawska sprawa, jak sądzę: tu należy szukać wyjaśnień w problemach i tradycjach naszego miasta, w jego nastrojach i kolorycie. Stara, klasyczna, detektywistyczna szkoła zawodzi w takich wypadkach, gubi się w jaskrawościach warszawskich sytuacji i warszawskich temperamentów” Leopold Tyrmand

Ponownie w randkowym wymiarze pojawiamy się w Teatrze Rampa na Targówku, wracamy do musicalu. Pobudzające umysł, a przede wszystkim wyobraźnię możliwości, jakie oferuje sztuka teatralna, owocują tym, iż przenosimy się do Syreniego Grodu, do lat gdy Stolica niczym feniks z popiołów budzi się do życia po wojennej pożodze. Wkraczamy do Warszawy postrzeganej okiem Leopolda Tyrmanda bowiem sztuka powstała na bazie jego powieści Zły oraz Dziennika 1954. Relacja poniżej.

Wybór tego spektaklu z racji świętowania 50-cio lecia Teatru Rampa był w mych oczach strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Nie da się ukryć, iż ZŁY to typowo warszawski klimat. Inny wymiar obcowania z ukochaną mą Stolicą. Pełny wyobrażeń, dopowiedzeń pracującej na pełnych obrotach duszy. Unoszę się w myślach w klimacie powojennej Warszawy. Lawiruję w labiryncie znanych mi siatek ulic, kamienic, zdruzgotanej architektury Syreniego Grodu. Zacny motyw na randkę z Żonką, choć miejscami mocny emocjonalnie. Nie mniej jednak realia były, jakie były a Tyrmand w mistrzowski sposób kreślił piórem otaczającą go rzeczywistość.

Nasze uszy chłoną jazz. Po scenie grasują bikiniarze, mroczny warszawski półświatek i inne persony z lat 50-tych XX wieku. Kolejny raz Rampa nie zawodzi mych oczekiwań. Lubię tu wracać. Teatr mieszczący się w dzielnicowym domu kultury ma klimat, który mi pasuje (na scenicznych deskach obcowaliśmy już z: Rapsodia z demonem, 40-latek – warszawski musical, Jesus Christ superstar). W pewnym sensie mający powiązania z Tyrmandem, który przyjaźnił się z pierwszym dyrektorem dzielnicowego domu kultury na Targówku – Remigiuszem Szczęsnowiczem. I sam ZŁY – Henryk Nowak urodził się i wychował wśród melin Targówka, Bródna i Pelcowizny.

Kierując się w stronę domu, powracając ku rzeczywistości, opadając na ziemię, rozglądam się, by poczuć jeszcze klimat blokowiska. Gdy zamkną się drzwi auta powrócę w pełni do teraźniejszości. Opuszczam Targówek naładowany emocjonalnie. Z głową pełną myśli, przyspieszonym biciem serca. Działamy Działamy dalej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *