„Argumentowałem, że póki choć jeden skrawek ziemi w Dolinie pozostał nie zbadany, opłaca się ryzykować spędzenie w niej jeszcze kilku sezonów. To prawda, że kopiąc tu bardzo długo, można znaleźć bardzo mało, mniej niż na innymi stanowisku w Egipcie. Ale z drugiej strony jeśli już się coś znajdzie, lata nużącej i z pozoru bezsensownej pracy będą sowicie wynagrodzone” Howard Carter
Ponownie zmotywowany, by wcześniej wstać. 🙂 Z pogodną myślą i rześką energią kolejny raz pochylam się nad Podlasiem. Jak to miewam w zwyczaju, realizuję krótki aczkolwiek treściwy przystanek od rzeczywistości. Czas na drugi przystanek w Korycinie. Relacja poniżej.
Oczy łapczywie chłoną rozciągający się przede mną pejzaż. Uszy napawają się cywilizacyjną ciszą. Chłonę radosne dźwięki przyrody. Refleksyjnie wchodzę w dzień…
W Świętej Wodzie było źródełko z legendą w tle. Tutaj kolejne…
Rzecz jasna skupiam się także na inspirującym mnie od dawna projekcie – młyny wietrzne. Jeszcze krótka pauza po sąsiedzku by zawiesić oko na „Holendrze” w Aulakowszczyźnie, który powstał w 1930 roku.





