ODDECH W BIESZCZADACH

Życie nie jest dla mnie płomykiem drżącym na wietrze. Jest to raczej wspaniała pochodnia. Dostałem ją ledwie na chwilę i chciałbym, aby świeciła jak najjaśniej, zanim przekażę ją następnym pokoleniomGeorge Bernard Shaw

Ponownie obieram kierunek na południe Polski. Pora wrócić w Bieszczady. Rejon naszego kraju bardzo bliski memu sercu. Oddycham tutaj wolnością. Czuję wiatr we włosach, a serce zaczyna wybijać miarowy rytm zadowolenia. Relacja poniżej.

Trasa w skrócie:
Długość: 850 km
Czas podróży: 4 dni
Początek i koniec: Warszawa, Wilanów zone
Przebieg trasy: Góra Kalwaria – Ostrówek – Wilga – Garwolin – Ryki – Lublin – Biłgoraj – Przeworsk – Przemyśl – Orelec – Lesko – Sanok – Ostrowiec Świętokrzyski – Radom – Grójec

Cisza, spokój, natura. Jednym słowem: Bieszczady. Tutaj człowieka nawet nie irytuje brak internetu i zasięgu telefonu. Inny wymiar Polski.

Piwniczka w Zagrodzie Magija. To tutaj miała miejsce degustacja lokalnie sporządzonych nalewek, bimbru i owczych serów. Nieprawdopodobny klimat. Mocne rozpoczęcie wspólnego czasu z Ekipą z Kaps.

Nie mogło zabraknąć ogniska. Żywy ogień zawsze nakręca klimat.

Atakujemy dzikie bezdrożna. Offroad pełną piersią. Dobijamy pod samą granicę z Ukrainą. Bardzo fajna przygoda w towarzystwie Ekipy z którą na co dzień współpracuję.

Miejscami teren był naprawdę ostry. Trzeba było wyciągać auta, które ugrzęzły.

Pierwszy raz miałem przyjemność jechać po rzece. Strumień pozytywnej energii przeciął powietrze.

Czy też po łące. Po łące, która totalnie nie miała drogi. To Ty wyznaczasz, w którą stronę zmierzasz. Cudowne uczucie przecierać szlak.

Nasz pilot Dominik – drwal z okolicznej wsi usytuowanej przy samej granicy z Ukrainą. Cudownie słuchało się opowieści związanych z codziennym funkcjonowaniem mieszkańca maleńkiej wsi ulokowanej w sercu dzikiej natury. Zimą niskie temperatury, duże zaspy śniegu, walka z żywiołem, watahy wilków, niedźwiedzie penetrujące swoje rejony, czy też antałek bibmerku skonsumowany pośród przyjaciół. Coś pięknego. Totalnie inny wymiar rzeczywistości. Tak, to właśnie są Bieszczady.

Jak Bieszczady, nie mogło zabraknąć Ursy

Bieszczadzka Szkoła Rzemiosła w Uhercach Mineralnych, inspirujące miejsce. Można przenieść się w czasie, coby wypiec Proziaka, ulepić garnek, czy też spróbować sił w trudnej sztuce kaligrafii.

Podróżując po Polsce warto zaznajamiać się z lokalną historią. „Napad” lokalnych zbójników połączony ze sporą dozą wiedzy stanowił zacne zamknięcie bieszczadzkiej przygody. To był bardzo inspirujący czas, pozwalający odkryć inne oblicza ludzi, z którymi biznesowo współpracuję. Dziękuję za te wszystkie cudowne chwile. Działamy Działamy dalej

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

1 thought on “ODDECH W BIESZCZADACH

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *