KAMPINOS W FORMULE RUN & BIKE

Czas to jedynie strumień, w którym łowię ryby. Czerpię z niego, lecz pijąc, dostrzegam piaszczyste dno. Płytka woda toczy się leniwym nurtem, wieczność jednak nie przemijaHenry David Thoreau

Kroi się kolejny ciekawy wątek na mojej sportowej ścieżce. Na aktywnej scenie pojawia się epizod łączący oficjalny start biegowy z kręceniem korbą. Najważniejsza zasada: czerp przyjemność z tego, co robisz.

ETAP PIERWSZY – DOJAZD DO TRUSKAWIA:

Umawiamy się na Imielinie, pod ratuszem. Jak ostatnio, gdy atakowaliśmy Kampinos. Stamtąd metrem przemieszczamy się na Młociny. Dosiadamy nasze jednoślady i kręcimy w stronę Truskawia.

ETAP DRUGI – X BIEG TRUSKAWKI:

Drugi rok z rzędu startuję w Biegu Truskawki.

Tak na dobrą sprawę zawody stanowiły wspaniały pretekst do ponownego udania się w malownicze rejony Kampinosu. Regeneracja przed startem.

Działamy Działamy

Mamy to…

ETAP TRZECI – PIKNIKOWANIE I ROWEROWANIE :

Nie ma jak grillowanie na łonie natury. Bart dał czadu. Pychota!!!

Relaks w objęciach natury.

Nakręcamy kolejne kilometry po nowych obszarach parku, aby zdobyć punkty potrzebne do uzyskania odznaki KOT. A jest sporo do zobaczenia bowiem Kampinoski Park Narodowy jest drugim co do wielkości parkiem narodowym w Polsce.

Zaliczamy dwa miejsca pamięci.

Najpierw mogiła powstańców z 1863 roku.

Następnie cmentarz partyzancki w Wierszach.

Miejsca tego pokroju robią na mnie nieprawdopodobne wrażenie.

Dokręcamy ponownie do Metra Młociny. Żegnamy się z Martą, po czym z Bartoszem kręcimy w stronę domu.

To był wspaniały i inspirujący dzień. Działamy Działamy dalej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Jedna myśl nt. „KAMPINOS W FORMULE RUN & BIKE

  1. Pingback: W DRODZE NA SABAT CZAROWNIC | Inspirując do działania...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *