PIERWSZY MINI TRIP

Większość marzeń umiera powolną śmiercią. Rodzą się w chwili pasji, w blasku świetlanych perspektyw, ale potem – pozostawione samym sobie i realizowane bez animuszu, który towarzyszył ich powstaniu – marnieją. Powoli, niepostrzeżenie, marzenie staje się ulotne i nieosiągalne. Ludzie, którzy pozwalają umierać swoim pragnieniom, przeradzają się w pesymistów i cyników. Odnoszą wrażenie, że czas i energia poświęcone na pogoń za marzeniami poszły na marne. Takie emocjonalne szramy pozostają do końca życia. „To niewykonalne” – mówią, kiedy dzielisz się z nimi własnymi pragnieniami. „Nigdy ci się to nie uda”. Dean Karnazes

A mi wszystko się udaje, bo…
… to, tak bije moje serce…
Ruch symbolizuje życie.
Odżywam, gdy potęgują się działania.
Gdy wypływam na nowe wody.

Poniżej pierwszy „mini” trip Pegazem.
Zmierzam w stronę Knurowa, pora zacząć etap przygotowań związanych z dostosowaniem wehikułu do naszych potrzeb. Nareszcie nastaje długo wyczekiwany moment. Cieszy się cała nasza czwórka. Chwilę przed 4:00 startuję z Wilanów zone.

Trasa w skrócie:
Długość: 345 km
Czas podróży: 1 dzień
Początek i koniec: Warszawa, Wilanów zone – Knurów
Termin: 19.03.2018
Przebieg trasy: Piotrków Trybunalski – Częstochowa – Knurów

Teraz pora udzielić odpowiedzi skąd w mym umyśle zrodził się Pegaz. Pegaz – skrzydlaty koń, zrodzony z krwi meduzy, która trysnęła gdy Perseusz odciął jej głowę. Wedle Hezjoda wszędzie gdzie na Ziemi postało jego kopyto buchało natychmiast inspirujące źródło. Tak też ma być z naszymi wrażeniami. Z przeżywaniem ofiarowanego życia w jeszcze pełniejszej formie.

Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia.
Pierwszy mini trip za mną. Już wyczekuję kolejnych.
Harmonijna praca klekoczącego silnika cieszy me ucho.
Cholera!!! O takie poczucie wolności właśnie mi chodziło.
A co będzie się działo po liftingu…
Nie nadążam za burzą, która ma miejsce w moim umyśle.
Firma T4 T5 T6 CALIFORNIA TEAM już działa, a ja jestem spokojny o rezultaty. Otaczam się tylko i wyłącznie ludźmi z pasją. Zwłaszcza, gdy powierzam w ich ręce moje marzenia. Dzięki Marcin za podwózkę na dworzec. Wspólna kawa i pogawędka to jest to.

Działamy Działamy dalej, w głowie aż roi się od pomysłów. Już niedługo otworzy się nowy rozdział w naszym życiu. Pozostaje czekać i patrzeć na leniwie przesuwające się wskazówki na tarczy zegara.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *