XXXVII PÓŁMARATON WIĄZOWSKI

Kiedy ludzie pytają mnie dlaczego biegam mówię im, że nie ma tak naprawdę powodu. Tylko ta adrenalina na starcie i to uczucie, które towarzyszy Ci, kiedy przekraczasz linię mety i wiesz, że wygrałaś bez względu na to, które zajęłaś miejsce.” Courtney Parsons

Nie warto poddawać się lenistwu. Straty związane z ulotnym czasem są zbyt druzgocące. Pierwszy weekend marca w mega aktywnym wymiarze. W sobotę kręcimy korbą a w niedzielę Wraz z Championem udaję się do podwarszawskiej miejscowości Wiązowna.

Sięgając pamięcią wstecz uzmysławiam sobie, że dopiero przy trzecim podejściu do tematu udało się wygenerować wolny termin, aby zmierzyć się z Półmaratonem Wiązowskim. Działamy Działamy dalej. Nie ma czasu na zwalnianie tempa!!!

To mój pierwszy półmaraton w tym sezonie biegowym. Ostatni raz na tym dystansie działałem w Kampinosie w październiku zeszłego roku. Ruszam do boju!!! Lubię udeptywać nowe ścieżki.

Poranny rwetes zaowocował tym, iż zapomniałem swojego Garmina. W początkowej fazie było bardzo dziwnie – uzmysłowiłem sobie, że moje bieganie uzależnione jest od nowoczesnych technologii. Moment odprężenia nastąpił dopiero później, po przeleceniu kilku kilometrów.

Pozostałem sam… ja i moje ciało. Dawno nie czułem się taki wolny, a przyjemność wynikająca z pokonywania kolejnych kilometrów aż buzowała mi w żyłach. To był pierwszy od kilku lat bieg bez jakichkolwiek urządzeń pomiarowych. Biegłem całkowicie samotnie bowiem nie było nawet zająców z balonami.

Uwielbiam starty w trakcie, których mijam się z Ziomalami w trakcie nawrotek. Dzięki Champi za niesamowicie motywującą piąteczkę.

Nie ma co ukrywać: jestem z siebie totalnie zadowolony.

Ucieszyłbym się z uzyskania czasu 01:59:59, bowiem taki był plan, coby przetestować tempo maratońskie, a tymczasem biegnąc na całkowitym luzie mentalnym wykręciłem 01:53:18. Nie powiem, nogi mocno poczuły tę biegową przygodę, ale czyż właśnie nie o to w tym wszystkim chodzi???

Pyszna szamka na doładowanie akumulatorów przed drogą powrotną.

Słońce, słońce i jeszcze raz słońce. Fantastyczne warunki biegowe w cudowny sposób wpłynęły na jakość półmaratońskiego startu. Zadowoleniem napawa równe tempo, które utrzymałem z lekkim przyspieszeniem w kulminacyjnej fazie.

Kolejny ciekawy medal do kolekcji, tym bardziej cieszy bowiem właśnie udeptałem swój 10 półmaraton. Kumuluję żelastwo dalej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Jedna myśl nt. „XXXVII PÓŁMARATON WIĄZOWSKI

  1. Pingback: 38. PÓŁMARATON WIĄZOWNA | Inspirując do działania...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *