2015.02.07 ZIMOWE BIEGI GÓRSKIE W FALENICY

W sobotę czas na wojaże na wydmie w Falenicy. To już 4 etap. Dotychczasowe starty bardzo satysfakcjonujące. Tym razem jestem zadowolony jeszcze bardziej bowiem za pomocą Garmina dokonam w miarę dokładnych pomiarów trasy. Cieszę się bowiem do gry wrócił Champion. Trzeba to uwiecznić na pamiątkowym foto. W końcu obydwaj jesteśmy Garmin Runners:

321

Po spotkaniu się z ekpią biegową rozwiały się w dużej mierze szare myśli, które ogarnęły mój umysł z samego rana. A było to tak…

Wstajesz w sobotni poranek i zastanawiasz się: po co mi to wszystko??? Najbliższe otoczenie pogrążone jest jeszcze w błogiej fazie snu a Ty zrywasz się by przygotować się do kolejnego wymagającego startu. Bańka finalnie pęka, gdy pada hasło do startu. Spinasz mięśnie i gnasz przed siebie. Wyzwalasz tygrysa, który wyrywa cię ze szponów rutyny codzienności. Niestety nie da się tego ujać za pomocą słów. To trzeba poczuć… doznać każdym rozpalonym zmysłem.

Upragniona linia mety:

322

Kolejny z rzędu rekord na trasie po wydmie cieszy. W obecnym sezonie każdy następujący po sobie start to ustanowienie nowego rekordu trasy. Po czwartym etapie wynosi on: 00:52:23.

323

Radość jest tym większa, kiedy okazuje się, że każdy z nas poprawił swój wynik. Duża walka z samymi sobą zaowocowała ciekawymi rezultatami.

324

W trakcie sobotniego startu sporo się działo. Pierwsza gleba zaliczona. Na trzeciej pętli doszło do mocnego upadku na jednym ze zbiegów. Wyciągnąłem się jak długi. W sumie specjalnie mnie to nie dziwi. Na trasie sporo śniegu, pod którym znajdował się lód. W końcu są to Zimowe Biegi Górskie. Na szczęście obrażeń niewiele. Jedynie bolące kolano. Tak się początkowo wydawało… Niestety złapałem pierwszą kontuzję. Czas na regenerację.

Kontuzja stanowi okazję do urozmaicenia treningów. Trzeba pomyśleć o tym, co da się zrobić, zamiast zamartwiać tym, co chwilowo niemożliweChrissie Wellington

Począwszy od poprzedniej niedzieli zawieszam treningi biegowe do chwili, kiedy zregeneruję nadciągnięty po upadku mięsień i stłuczone kolano. Nie oznacza to jednak, że czas będzie zmarnowany. Skoro chwilowo nie jestem w stanie delektować się wiatrem we włosach, skupiam się na treningu wewnątrz domu. Nie ma miejsca na marnotrawstwo chwil… Pora popracować nad mięśniami brzucha.

Mimo planu treningowego, szeptów w głowie zachęcających do wybiegu zmuszam się do pauzowania. Wsłuchanie się we własny organizm jest w tym wypadku dużo ważniejsze. Dopiero po pełnym dojściu do siebie powrócę na szlak. Na szczęście szybko to następuje. W środę wracam do gry, tym razem wystarczyły 3 dni regeneracji – mam nadzieję, że w przyszłości będzie to trwało równie szybko.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Jedna myśl nt. „2015.02.07 ZIMOWE BIEGI GÓRSKIE W FALENICY

  1. Pingback: 2015.02.21 ZIMOWE BIEGI GÓRSKIE W FALENICY | Inspirując do działania…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *