NIE UCHYLAM SIĘ PRZED KULAMI

Nieugaszony płomień roznieci się na nowo przy pierwszym możliwym podmuchu wiatru. Jeśli nie jesteśmy na to gotowi, bowiem zagubiliśmy się w rwącym potoku codzienności, możemy się poczuć mocno zaskoczeni tym faktem. Stąd też tak ważne jest abyśmy w porę reagowali na docierające do nas sygnały. Dla własnego dobra. Między innymi po to, aby nasza egzystencja cechowała się nieustannym radosnym uśmiechem. Konkluzję mam jedną: najważniejsi są zawsze ludzie. Trzeba o tym nieprzerwanie pamiętać.

Maszyna ruszyła!!! Kula toczy się przed siebie niwecząc po drodze napotykane przeszkody. Proces postępuje. Wraz z upływem czasu w coraz większym stopniu zmienia się rzeczywistość. Idea postępu świadomościowego nabiera coraz bardziej wyrazistych kształtów. Otwieram szeroko ramiona, aby ogarnąć przyszłość. Jawi się obiecująco…

Skupiam się na swoich założeniach i uważnie podążam przed siebie, aby nie popełnić głupich błędów. Jest to niezmiernie ważne bowiem „Zwykle zauważamy tylko elementy, które są dla nas istotne. Mamy tendencję do skupiania uwagi na tym, co wydaje się nam ważne, i często ignorujemy inne elementy otoczenia. Często nie zauważamy możliwości, które nas otaczają, bo jesteśmy zbyt skupieni na szukaniu czegoś innego.” Richard Wiseman

Staram się nieustannie pamiętać, iż w codziennym życiu, a przede wszystkim w odżywianiu należy wykluczyć przypadkowość. Pełna świadomość powinna towarzyszyć nam przy wyborze każdej, nawet najmniejszej rzeczy, którą wkładamy do ust.„Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamyArystoteles

Dwunasty tydzień cyklu treningowego niezmiernie trudny. Nie mniej jednak konsekwencja przede wszystkim.

Mimo meczu półfinałowego Argentyna – Holandia trening trzeba zrealizować. Tym bardziej, że pora na pracę nad tempem. Przebiegnięte 13,23 km w czasie 1:17:49 (0-10 OWB2; 10-11 symulacja finiszu przy tętnie maksymalnym 180; 11 – finisz OWB1). Udało się przyspieszyć na zmęczeniu. Jednak nie udało się wyeliminować obcierania ud mimo biegania bez gaci. Trzeba poszukać nowych rozwiązań.

Intensywność treningu dała o sobie znak później. Rozgrzane mięśnie stygły bardzo długo. Totalny kłopot z zaśnięciem.

Także wesele w rodzinie wybija z rytmu i całkowicie nie zachęca do zachowań sportowych, lecz plan udało się zrealizować. W skali tygodnia wybiegane 43,89 km.

75

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *