BOŻE CIAŁO TRIP

Cisza pozwala nasłuchiwać tego tajemniczego głosu, który mówi w nas dla przemiany naszego życiaDag Hammarskjold

Kolejny cykl zatoczył pełen krąg. Minął następny rok, a my w Boże Ciało, w otoczeniu Przyjaciół, cieszymy się chwilą w Kątach Rybackich. Czy coś się zmieniło…??? Przybyło nam doświadczeń. Dzieci sięgają wyżej chmur, a nasza radość z przeżywanych chwil pozostaje niezachwiana. Relacja poniżej.

Trasa w skrócie:
Długość: 910 km
Czas podróży: 9 dni
Początek i koniec: Warszawa, Wilanów zone
Przebieg trasy: Łomianki – Płońsk – Mława – Olsztynek – Ostróda – Elbląg – Borkowo – Mierzeszyn – Trzepowo – Kościerzyna – Stężyca – Zgorzałe – Brodnica Górna – Ręboszewo – Zawory – Chmielno – Mokre Łąki – Staniszewo – Kamionka – Strysza Buda – Staniszewo – Pomieczyno – Pępowo – Czaple – Kowale – Nowy Dwór Gdański – Rybina – Rybinka – Sztutowo – Kąty Rybackie – Sztutowo – Rybinka – Rybina – Nowy Dwór Gdański – Elbląg – Ostróda – Olsztynek – Mława – Płońsk – Łomianki

KASZUBY

Majówkowe wojaże rozpaliły naszą wyobraźnię. W Rodzinie siła. Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie wydłużyli o klika dni czerwcowego wyjazdu. W zeszłym roku, nieco nas wywiało nad morzem – aura jeszcze nie pomagała, stąd też tym razem postawiliśmy na inny region Polski. Zuza, ku mojej wielkiej uciesze, wybrała Kaszuby.

Towarzyszy nam radość wynikająca z faktu ponownego bycia w trasie. Na życzenie Adasia odwiedzamy Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie. Znajdujemy się na terenie zabytkowej parowozowni.

Obowiązkowa przejażdżka ciuchcią.

Tym razem za bazę wypadową posłużył nam Ośrodek Wypoczynkowy Bachus. Kemping z bardzo dużym potencjałem. Bezpośredni dostęp do jeziora z funkcjonalnym wejściem. Zadbane sanitariaty. Niestety w okresie weekendowym nie polecam dla rodzin z dziećmi. Brak respektowania ciszy nocnej. Okoliczne bary zamęczające muzyką. Otwarty dostęp dla ludzi z zewnątrz – z jednej strony obniżone poczucie bezpieczeństwa, z drugiej zaś samochody wyjeżdżające po 22. W zasadzie byliśmy na tym kempingu tuż przed rozpoczęciem sezonu, a co za tym idzie podczas urlopowego szczytu wszystkie wady jeszcze bardziej się spotęgują. W tygodniu nieco lepiej. Dobre jedzenie w barze na terenie kempingu. Podczas kempingowania mamy przyjemność doświadczania pięknych zachodów słońca. Właśnie taki świat pragnę pokazywać Dziedzicowi. Piękno otaczającej nas przyrody. Chciałbym, by potrafił czerpać z niej energię, by móc mierzyć się z szarością codzienności i bezrozumną pogonią nie wiadomo za czym. Wspólnie przeżyte chwile są po prostu bezcenne. Van life rulez.

Poszedł impuls. Wybrzmiały akordy. Opadła kurtyna czasu. Startujemy z projektem, na który czekałem długo… Pierwsza wyprawa Pegazem w połączeniu z rowerową eskapadą. Z nowości – testujemy w naszym domu na kołach platformę rowerową.

Na pierwszy ogień idą Łapalice i tamtejsza niedokończona budowla. Oficjalnie rozpoczynamy obecny sezon rowerowy. Trasa – choć bardzo krótka – dla mnie bardzo męcząca. Przewyższenia srogo dały mi w kość. Okrzyki Syna Tata, Tata szybciej!!! dodawały skrzydeł. Punkt docelowy także zmotywował mnie do kręcenia korbą. Niedokończona rezydencja/zamek, czy jak określić ten konstrukt budowlany robi nieprawdopodobne wrażenie. Wreszcie zaistniał na naszej turystycznej mapie – projekt ojciec i syn ewoluuje dalej.

Druga wycieczka rowerowa wiedzie nas do Kartuz. Punkt docelowy – Kolegiata Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zakon Kartuzów datowany na XIV wiek. Dach przywodzący na myśl wieko trumny.

Sąsiadujące z naszym kempingiem Chmielno – wieś gminna – należy do najstarszych osad pomorza. Wzmiankowane 1220. W pierwszej połowie XIII wieku siedziba kasztelana i gród książąt pomorskich. Leniwie, wyciszając rzeczywistość przejeżdżamy rowerami między dwoma jeziorami. Z refleksją na temat polski słowiańskiej. Jednak bardzo mocno trzeba zaangażować wyobraźnię, by w pozostałościach wałów doszukać się grodziska. Mimo to samo kręcenie korbą bardzo ciekawe.

Powoli, spokojnie, wręcz ospale. Bez pędu, ze świadomie zaciągniętym hamulcem. Po to, by w pełni skupić się na trwających chwilach. Odpocząć. Zrestartować się. Być. I co ważne, być RAZEM, bo RAZEM NAJLEPIEJ. Przynajmniej mentalnie 🙂 Bowiem tym razem w grę wchodzi biwakowanie w zupełnie nowej formule, wraz z trójką coraz bardziej wymagających młodych ludzi. Gdzie każde idzie w swoją stronę. Nowy wymiar przyjemności w nowym opakowaniu.

Tak, jak najbardziej lubię. Dotyk bosej stopy na trawie…
Ten swoisty klimat.
Pewnego rodzaju więź z naturą.
Odwrócenie się od cywilizacyjnego zgiełku,
od pustki bezrozumnej pogoni nie wiadomo dokąd.

Takie przystanki też się pojawiają. Stanowią istną kopalnię pozytywnej energii.

Kolejne atrakcje ściśle wybrane pod kątem Adasia. Wkraczamy do Parku Gigantów. Wita nas samolot Tupolew TU-134A.

W krainie owadów…

Czas na ptaki.

Nie mogło zabraknąć dinozaurów.

Przedmioty codziennego użytku w nieco innym wydaniu.

Ulubione ostatnimi czasy Monster trucki.

Auta, auta i jeszcze raz auta. To Kaszubski Gracik.

Zawsze wynajdę coś dla siebie. Dzisiaj nie tylko motyw z Gwiezdnych Wojen, ale i z retro filmu Głupi i Głupszy. 🙂

Tato!!! Jestem w krainie traktorów.

Generalnie fajne miejsce, by spędzić z dzieciakami nieco czasu. Ciekawa koncepcja. Nasz Adaś był bardzo zadowolony, co wielokrotnie podkreślał głośnymi okrzykami. Piszemy kolejny epizod naszej historii.

MIERZEJA WIŚLANA

Czasem,
gdy pada deszcz,
gdy nie chcesz wyślizgnąć się z łóżka,
gdy tęsknisz do ludzi, których już nie przytulisz,
gdy wiesz, że nie odzyskasz utraconych chwil
czasem…

Wówczas uświadamiasz sobie, że są Inni
– Dobre Dusze, które Cię otaczają,
po prostu są.
Dociera do Ciebie, że masz ten dar,
że los Ci ich ofiarował,
że skrzyżowały się Wasze drogi.

Wyciągam do nich dłoń i …
zawsze otrzymuję to ciepło
Karmię serce pozytywną energią.
Działamy Działamy dalej.

Pierwsze podejście do plażowania w tym sezonie. Nie mogło zatem zabraknąć gofrów.

Kolejne pokolenie wypływa na dalsze wody.

Późną nocą nieco oddechu…

Pora na zwiedzenie Przekopu w rowerowym wydaniu.

W oczekiwaniu na rybkę zwiedzamy port.

Pojawia się pierwsza rybka (dorsz) w tym sezonie, w rodzinnym wydaniu.

Piszemy własną historię. Niezmiennie dążę do tego, by była ona przesączona aromatem spełnionych marzeń. Chłoniemy naturę w każdym możliwym momencie. Nieustający uśmiech goszczący na lipcu Adasia wyraża dla mnie wszystko. Poczucie bliskości sięgające zenitu. Ponownie wzrosłem mentalnie. Konsekwentne realizowanie swych marzeń to w końcu jeden z celów, jakie sobie wyznaczyłem w planie wychowawczym Adasia. Nauka podczas działanie, aktywny proces naśladownictwa. Działamy Działamy dalej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *