ZESPÓŁ PAŁACOWO-PARKOWY W NATOLINIE

Wolę jedno życie z Tobą niż samotność przez wszystkie ery tego świataJ. R. R. Tolkien

Kolejna randka tym razem w plenerze. Udajemy się w miejsce, o którym wspólnie myśleliśmy od wielu lat… Kompleks niemalże po sąsiedzku, skryty za szczelnym płotem. Turystyczna destynacja, która wreszcie doczekała się na swoją kolej. Przed nami odsłaniają się arkana Zespołu Pałacowo-Parkowego w Natolinie. Żywego skansenu. Malowniczej pocztówki czasów, które dawno odeszły do lamusa. Relacja poniżej.

Pałac wzniesiony na zlecenie Augusta Czartoryskiego według projektu Szymona Bogumiła Zuga w latach 1780-1782 w stylu klasycystycznym, na terenie dawnej Bażantarni. Jego architektura nawiązuje do modnych letnich rezydencji, w szczególności do wiejskich pałaców.

Cieszę się, że udało nam się zwiedzić pałac nie tylko na zewnątrz, ale i w środku. Na początek sień. Seneka Młodszy (pierwszy z prawej), pośrodku Sokrates i po lewej Wergiliusz.

Sala jadalna

W bawialni – najbardziej reprezentacyjnym wnętrzu pałacu możemy podziwiać fryz natoliński (rykurs).

Jak również popiersie Marka Brutusa w jawny sposób wyrażające poglądy polityczne Stanisława Kostki Potockiego.

Gabinet mozaikowy przylegający do bawialni.

Budynek posiada zaokrągloną środkową salę wypełniającą dwa piętra i nakrytą kopułą wspieraną przez sześć kolumn jońskich zakończonych kapitelami w kształcie baranich rogów. Jest to tzw. Salon Otwarty. Miejsce spotkań, koncertów i zabaw.

Ponad 100 hektarów robi wrażenie…

Pomnik zaprojektowany przez Henryka MarconiegoAlexander Hrabia Potocki pamięci jedynej córki Natalii Xiężnej Sanguszkowey zgasłey w kwiecie wieku 1830 roku pomnik ten poświęcił.” Na część Natalii – uważanej za jedną z najpiękniejszych kobiet na kontynencie tamtych czasów, do dziś mówimy o Natolinie.

Zabudowania przypałacowe. Budynek dawnej oficyny.

Powozownia.

Przechadzamy się po dawnym miejscu łowów Jana III Sobieskiego. Tutejsze lasy typu grądów fragmenty lasów łęgowych zachowały się w stanie niemalże naturalnym, co stanowi całkowitą rzadkość. W drzewostanach przeważają: dąb szypułkowy, jesion wyniosły, grab, lipa drobnolistna, wiąz szypułkowy. Do tego wszystkiego malownicza skarpa wiślana sięgająca wysokości 20 metrów. Podziwiając akwedukt rzymski ponownie przeniosłem się w czasie. Zatraciłem także poczucie przestrzeni. Uciekłem od miasta, Warszawy, całego okolicznego betonu, który przez lata pochłaniał kolejne połacie natury.

Kolejny fragment ukochanego Ursynowa zarejestrowany w turystycznym wymiarze. W mojej świadomości funkcjonował od dziecięcych lat, kiedy to podczas rodzinnych spacerów odwiedzaliśmy Dąb Mieszko. Kończyliśmy wówczas przy płocie okalającym przypałacowy park, po czym wędrowaliśmy do domu na niedzielny obiad. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że udało się zachować to miejsce przed wszędobylskim rozlewem betonu. Z pewnością jest to jeden z magicznych punktów na mapie Warszawy. Wspaniałe miejsce sprzyjające kontemplacji i oderwaniu się od zgiełku miasta. Jedno z najcenniejszych romantycznych założeń palacowo-parkowych w Polsce. Będę chciał tu wrócić, by zwiedzić jeszcze bramę mauretańską oraz świątynię dorycką. Dzisiejszy plan zwiedzania ich nie uwzględnił. Pozostaje błogi stan niedosytu. 🙂

Spontaniczne spotkania niezmiernie mnie cieszą. Zwłaszcza z taką Ekipą. Działamy Działamy dalej.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *