DE-CIDERE

Ludzki umysł jest jak ogród, który można uprawiać w sposób inteligentny lub pozwolić żeby zarastał dzikim zielskiem i chwastamiJames Allen                                                                                                                                                                                                 Każdego dnia pracuję nad sobą. Staram się pamiętać, że każdy człowiek ma inną historię i wstrzymuję się przed powierzchownym wydawaniem osądu. Przychodzi mi to z wielkim trudem, lecz uzmysłowiłem sobie, że może to być krzywdzące i w efekcie finalnym doprowadzić do wielkiej niesprawiedliwości. A przecież jak pisał jeden z klasyków – Lew Tołstoj Ludzie są jak rzeka: woda jest we wszystkich jednakowa, ale rzeka bywa wąska, bystra, szeroka, spokojna, czysta, ciemna, mętna, ciepła. Tak samo jest z ludźmi”.

Jest to niezmiernie ważne bowiem, jak twierdzi Richard WisemanNasze oczekiwania wobec innych wpływają na nasze zachowanie w stosunku do nich, a tym samym determinują ich reakcje na naszą osobę”. Wszystko ma swoją przyczynę i skutek.

Każda zmiana, czynność, postęp wynikający z konsekwencji wypływają zawsze z tego samego źródła. Ów zapłon stanowi DECYZJA. Świadome podjęcie decyzji ze wszelkimi jej konsekwencjami prowadzi do uruchomienia się w naszym mózgu psychologicznych mechanizmów. Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym, dlaczego jednym wychodzi coś nieco lepiej, a innym nieco gorzej, mimo tego, że ich predyspozycje są zbliżone  a warunki zewnętrzne niemalże identyczne.

W mojej opinii rozwiązanie owej zagadki stanowi właśnie de-cidere. To łacińskie słowo definiowane jako odcinanie, rozłączanie, odłączenie ze skutkiem ostatecznym;  Są tylko dwa wyjścia: albo nie robisz nic, bo ci się nie chce, albo idziesz do przodu; nie da się już wrócić, nie ma możliwości powrotu po podjęciu decyzji na tak;

Uzmysłowił mi to Fabian Błaszkiewicz za co jestem mu niezmiernie wdzięczny. Brak podjęcia decyzji w dłuższej perspektywie czasu owocuje brakiem wyraźnej konsekwencji, zniechęceniem, a finalnie frustracją. Wręcz z przyjęciem postawy: NIE DA SIĘ!!! NIE POTRAFIĘ!!!

Zastanawialiście się dlaczego dzieje się tak, że na jednym i tym samym seminarium, warsztacie, czy szkoleniu siedzą obok siebie dwie osoby, a ich zewnętrzna postawa okazuje skrajnie różne emocje? Niby obie pojawiły się z podobnym założeniem, niech to będzie związane np. z rozwojem osobistym, mającym pozytywnie wpłynąć na wyniki zawodowe. Osoba pierwsza ziewa bowiem wszystko to już słyszała, wie i nawet krótkoterminowo próbowała coś z tą wiedzą zrobić – tak się jej przynajmniej wydaje. Zaś osoba numer dwa siedzi, jak na szpilkach, nie może wytrzymać, bo chce podjąć działania. Niby nie usłyszała nic nowego, lecz mimo wszystko coś się w głowie ułożyło. Odpowiedni puzzel pojawił się we właściwym miejscu. Orkiestra zaczęła spójnie grać. Czy właśnie to nie wiąże się bezpośrednio z podjęciem decyzji??? Tak, zrobię to!!! Zrobię to i od razu przechodzę do działania.

Pokonując dystans maratoński zrozumiałem, że doszło do tego tylko i wyłącznie dlatego, że w pewnym momencie po prostu postanowiłem, że to zrobię. Mimo ceny, jaką przyjdzie za to zapłacić.  Ceny związanej z poświęconym czasem, przelanym potem, bólami mięśni, odmawianiem sobie wielu przyjemności dnia codziennego. Oczywiście to stanowi jedynie jedną stronę medalu. Jest przecież druga. Związana z nagrodą. Poczuciem satysfakcji, podniesienia własnego poczucia wartości, itp.

Czy warto… ???

Myślę, że pytanie należy potraktować jako stricte retoryczne i pozostawić jedynie w obrębie indywidualnych ambicji życiowych poszczególnych jednostek. Jednego zadowoli bowiem spokój, wręcz stagnacja  i byt na poziomie od – do, i nic poza tym. Drugi natomiast będzie chciał przeżyć swe życie pełną piersią, brać z niego pełnymi garściami.

Nie oceniam, nie wartościuję. Grunt to odnaleźć swoje własne szczęście i sposób na egzystencję.

Podejmując decyzję wprawiasz maszynę w ruch. To, czy się uda, to jedno, ale podstawowa sprawa wiąże się z tym, że jeśli rzeczywiście podjąłeś decyzję to już nigdy nie wrócisz do punktu wyjścia bowiem dokonała się już określona akcja.  Czasu nie da się zawrócić… Rozpoczęła się twoja własna podróż. A jak słusznie zauważył Czyngis-Chan: „Najważniejszą rzeczą w wyprawie jest doprowadzenie jej do końca”. Wędrowcze, pamiętaj o tym w trakcie swej życiowej podróży. Zwłaszcza w momentach zwątpienia.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Tumblr
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *